niedziela, 26 października 2014

We wszystkim jest jakaż korzyść

Za każdym razem, kiedy nic nie widzimy i nie czujemy-świat na okrągło się zmienia. Dochodzi do zborni, gwałtów, przemian natury, spotkań, ale też i przemian w człowieku.
Nikt by się nie spodziewał, że to właśnie w NIM nastąpi tak gwałtowna zmiana.
Po chwilowej amnezji wszystko się zmieniło... Poznał go od innej strony. Od tej, której nikt prócz niego nie poznał i nie pozna~
-Już wróciłeś ?-spytał, patrząc na czerwonookiego. Myślał, że ten jesienny wieczór znów przeleci mu w samotności.
-Próbowałeś gotować?-bardziej stwierdził niż spytał, odstawiając siatkę z zakupami na blacie. W kuchni jak i w salonie rozprzestrzenił się obrzydliwy zapach spalenizny.
Złotooki kiwnął tylko lekko głową, lekko się odsuwając od kuchenki, aby demon mógł spostrzec jego wyczyny kulinarne.
-Znowu to spieprzyłeś-westchnął, kręcąc głową z politowaniem. Lenny od razu nadymał ze złości policzki. Starał się i co ? Zawsze był, jest i będzie gorszy...
-Nie zawsze-czuł jego ciepły oddech na swoim karku, wraz z językiem lekko przejeżdżającym po jego skórze. Zamarł. Chodź pieszczota była nad wymiar przyjemna, jakoś nie czuł się dziś na siłach.
-Zostaw mnie!!!-wrzasnął, łapiąc w pierwszym odruchu patelnię. Patrzył na czerwonookiego z przerażeniem, jakby pierwszy raz go widział...
Taka właśnie była cena, jego "wypadku", z który do dziś muszą płacić.



****
Biegł ile sił w nogach.
Nie był w stanie przeboleć myśli wspólnego mieszkania... Wspólnego życia. Wiedział, że rodzina go nienawidzi, chce się go pozbyć, ale czemu ON ?!
Z każdym krokiem tracił. Każdy oddech sprawiał mu trudność, ale nie podda się. Nie tym razem... 
Czuł, że dla NIEGO jest to tylko zwykła zabawa w kotka i myszkę, ale... w jego oczach było to na wagę złota. Już nigdy nie będzie szkanowany, przez NIKOGO.
-Jesteś tego taki pewny?-zamarł. Nie miał szans...-Naprawdę jesteś taki głupi ? Myślałeś, że mi uciekniesz? Może miałbym Cię zostawić ?-spytał wyzywająco, obdarzając go pobłażliwym uśmiechem. Zacisnął dłonie w pięści, kalecząc skórę. 
Nie panował nad sobą i wystarczyła chwila, aby rzucić się na demona. Tyle tylko wystarczyło, żeby ponieść też straty. Splunął, po czym otarł stóżkę krwi.
-I po co Ci to ?-jeden krok w przód, a za nim dwa w tył.
-Nie podchodź do mnie !!!!
-Czyżbyś się bał-kolejne kroki, a wraz z nim uderzenie.
Trzask.
Nocną ciszę rozdarł krzyk... A wraz z nim łzy

~
-I jak to widzisz Mizaru ?-spytał, przyglądając się uważnie szamanowi. Zaczerwienione policzki, podpuchnięte oczy i drobne rany widniały na twarzy złotookiego. Wraz z każdym dotykiem dziewczyny, po twarzy Lennego przechodził grymas bólu. 
-Żyje, ale ma uszkodzoną krótkotrwałą pamięć. Co się wiąże z pewnymi komplikacjami-wyszeptała, nie chcąc bardziej denerwować demona. 
~

Płakał niczym małe dziecko, jednak czuł się bezpiecznie w jego ramionach. 
~Kim on jest? Czyżby anioł?~przeszło mu przez myśl, na co na twarzy Derksena za widniał delikatny uśmiech, a wraz z nim pocałunek w czoło.
-Masz złe wyobrażenie co do istot niebieskich-wymruczał pod nosem, mocniej go utulając w ramionach, aby ten mógł się uspokoić. Wystarczyła chwila, jednak to nie koniec...

~Kilka godzin później~

-Przepraszam-wychrypiał, przypominając sobie wszystko. Patrzył z żalem na brata, chcąc go tym samym udobruchać.
-Czyżbyś sobie kpił ? Ja wolę sam brać niż otrzymywać-szepnął, przejeżdżając dłonią po liczku chłopaka. Ten stał nieruchowo, nie do końca znając zamiary brata. W tym wypadku mógł się tylko domyślać, ale jego mniemania też poszły na nic, gdyż chciał by skończyło się na jednym pocałunku.
-Przestań-wychrypiał, kiedy czuł jak czerwonooki bawił się jego sutkami, błądząc drugą dłonią po udzie szamana, który na domiar złego czerwienił się jeszcze bardziej.
-Słodki jesteś, ale wiesz iż to nic Ci nie da-mruknął, łączą ich usta w namiętnym pocałunku, jednakowoż kiedy wszedł w złotookiego dwoma palcami, aby dalszy stosunek nie sprawiał mu bólu, ten przygryzł jego wargę.
-To boli-po jego policzkach spłynęło kilka łez. Z jednej strony pragnął tego, ale z drugiej... nie mógł wytrzymać tego rozrywającego bólu.
-Bo ma-warknął, pozbawiając go zupełnie ubrań. Widział przerażenie w oczach chłopca, jednak nie przejmował się tym zbytnio. Czyżby myślał, że będzie znosił jego napady bez żadnej korzyści ?
Śmieszne i nierealne~
W pomieszczeniu było słychać rozchodzące się jęki Lena, ale też i łkanie. Derksena znacznie zadowalały nie tylko łzy i łkanie, ale też i dalsze prośby ze strony braciszka....


***

Masz Majciu, napisałam V_V Wyszło strasznie >,< nie wiem po co mi kazałaś to napisać ? ;-;

wtorek, 23 września 2014

Kiedy jedzenie wymaga odwagi...

Siedział i palił. Jak na co dzień ignorował swój krytyczny stan zdrowia.Kontrola.
Cel.
Idea.
To się teraz liczyło. Tylko jedno mu w głowie.... liczby, ale nie jakieś zwykłe-wartości.
Woda jest równa zeru. Wymarzony cel... ideał. Będzie perfekcyjny, lepszy od NIEGO.
Po chwili poczuł jak ktoś wyrywał mu peta z rąk. Zdziwiony uniósł wzrok do góry i zamarł widząc te puste oczy.
-Nie mam ochoty wdychać tego smrodu-warknął czerwonooki, zgniatając tytoń w pięści. Ku zdziwieniu Lena, nawet się nie oparzył.
-Nie udawaj głupszego niż jesteś-mruknął demon słysząc jego myśli, na co ten tylko zacisnął z trudem pięści. Już nie miał siły, na nic...
-Nie uzupełniłeś planu-zauważył Derksen, patrząc na nieuzupełnioną rozpiskę.
Chłopak tylko machał nerwowo nogami myśląc o tym co ma zrobić. Jak oszukać ? Przecież reshi mu przeszkodzi... Nie chce znowu na siłę "wpychanego" posiłku.
-Zapomniałem-wyszeptał w końcu, spuszczając głowę.-Po za tym nie muszę tego robić! Nie masz nade mną żadnej władzy!-wrzasnął. Po policzkach spłynęło więcej łez, a jego brat tylko pokręcił głową z politowaniem i uśmiechnął się do niego cynicznie.
-Do póki tu mieszkasz i rodzina Ci każe tu siedzieć to masz się dostosowywać. Już Ci mówiłem, że ze mną nie wygrasz... a za kłamstwo musisz zapłacić-próbował się cofnąć, ale nie zdążył. Po chwili wylądował na ścianie, broniąc się przed pocałunkiem.
Po za tym Derksen próbował go również w ten sposób nakarmić, jednak złotooki póki co dzielnie się stawiał.
Czuł jednak jak słabnie.
-Czemu to robisz ?!-musiał przełknąć. Nie miał wyboru. Czuł jak ręce demona zaciskają się na jego szyi... w ratunku wykonał polecenie.
-Bo tak-mruknął, zjeżdżając ręką po karku, wzdłuż pleców wbijając przy okazji szpony w skórę złotookiego, przez co szarpnął się, a po jego kręgosłupie ciekła świeża krew.
Złożył rękę za bokserki szamana.
Jego dwa palce powędrowały i rozpychały złotookiego, który krzyczał. Szarpał się, a przynajmniej próbował, bo usta czerwonookiego uniemożliwiły mu to.
Czuł jego język na swoim podniebieniu. Jego ślinę...
Dwa palce, przesuwające się w jego dziurce.
-Za każdym razem będę tak Cię karmił... -szepnął odrywając się od jego ust, po czym przejechał językiem po jego małżowinie.
Krew ciekła po jego udach...
Czuł jak łapie go za męskość.
Bolało
Kolejne łzy płynęły ciurkiem po liczkach...
Czemu zabrakło mu odwagi ?

****


Tak przesłodziłam z tym obrazkiem :




poniedziałek, 15 września 2014

Welcome to my world

~Witaj w moim świecie wymalowanym dziś przez smutek~Tu nie dochodzi światło słoneczne, więc wszystko więdnie~
Nikt nie usłyszy już tu krzyku~ tu nie ma żadnego dźwięku 
Czekam na Ciebie kochanie
Utul w ramionach i złap mnie za ramię~

Dlaczego byłeś dla mnie okrutny ?
Dlaczego mnie inaczej traktowałeś ?
Czemu gniję w tej księdze ?
Księdze demonów...
Mym ukrytym świecie


Błagam Cię już...
Zabierz mnie stąd
Przysięgam będę grzeczna
Nigdy Cię nie skrzywdzę
Demonie~ 


Wrzucili ją do lochów. Nic już nie znaczy i dzisiaj wita nowego więźnia jej księgi. To ona jest zamknięciem. Taka jej kara wieczna od damy Rachel... Zamknięta dziś tutaj... strzeże więzienia. Wita codziennie nowego więźnia, a dzisiaj ? Widzi małego chłopczyka...
Fioletowe włosy, złote jak u kota oczy i te drobne ciało zginie tu gnijąc...
Ale co ona może ?
Błagam Rachel zabierz mnie...
Ten demon go zniszczy i weźmie. Porzuci gdzieś w ciemnym lesie. Lesie pełnym tych czaszek. Jego zabawek...
-Kim jesteś ?-pada pytanie.
Ciągle się waham co odpowiedzieć.
-Jestem twym cieniem-szepczę i podaję Ci rękę. Łapiesz ją chłopcze. Lenie Tao uważaj na niego.... i puść póki możesz....
Nie mam mocy by siebie uciszyć. Damo Rachel zabierz go wszędzie byle nie tutaj, nie w tym piekle...
Zostanie zabawką, porzuconą gdzieś w ciemnym lesie...
On zapisze jego krwią to imię w tej księdze~
-Czo tutaj robię?-znowu się pytasz. Zamknięty w celi umierasz...
-Odpoczywasz w Edenie-kłamię uciszając swe płacze. Podaję Ci rękę, uciekaj wreszcie...
Demonie zabierz go stąd i uratuj dziecko o kocich oczach...




poniedziałek, 8 września 2014

Już jest~

Zostawiłeś samego~
Bez niczego... po prostu odszedłeś i po co mówiłeś, że mnie kochasz ? Po co prosiłem Cię wtedy o więcej ?
Odebrałeś mi tylko to co mi było niegdyś drogie... Już nic nie ma....
Wciąż widzę twoje czerwone ślepia. Twój tępo wpatrzony wzrok we mnie...


****
-To boli-wyszeptał. Błagał już od kilkunastu minut, aby ten przestał. Błagał demona aby przestał, prosił, płakał.... wcześniej krzyczał, ale teraz już nie mógł. Mocniej zacisnął paznokcie na plecach brata.
-Proszę przestań-wyszeptał. Słone łzy ciekły po jego policzkach, nie znając końca...
-Powtórz to jeszcze raz-mruknął czerwonooki zlizując jego łzy i mocniej w niego wchodzą. Po pomieszczeniu rozległ si kolejny krzyk tej nocy co rozbawiło w psychopatycznym śmiechu demona jeszcze bardziej...

****
Czemu zostawiłeś mnie ?
Mówiłeś, że wrócisz... że zajmie to tylko chwilę, ale każda godzina dłuży się niemiłosiernie....
Tak Cię kocham w nienawiści~


*****
-Nie idź-mruknął złotooki łapiąc brata za nargarstek kiedy ten chciał wstać. Zdziwiony demon spojrzał w jego oczy przepełnione smutkiem.
-Mam coś do załatwienia-wymruczał, muskając opuszkami palców policzek szamana. Sam Lenny był zdziwiony tą delikatnością z jego strony...
-Proszę nie idź-wyszeptał, wstając do pozycji siedzącej.
-No dobrze przekonałeś mnie-wychrypiał czerwonooki usadowując sobie Lenna na kolanach. Przejechał delikatnie po jego plecach zniżając ręką coraz niżej... po czym jego dłoń znalazła się pod bokserkami szamana.
Włożył dwa palce w odbyt szamana, przez co ten syknął cicho z bólu i zagryzł dolną wargę do krwi. Demon drugą ręką przyciągnął bliżej szamana, który wtulił się w jego tors, a ich usta złączyły się w długim i namiętnym pocałunku...

*****
Mija już trzeci miesiąc... Miałeś zniknąć tylko na kilka dni. Zawsze byłeś niezadowolony gdy ja gdzieś znikałem na dłużej... Atakowałeś mnie... po tym.
Znaczyłeś swoją własność... Teraz tego mi brakuje... jestem niczyj.

****
-Gdzieś ty był?!-Lenny westchnął cicho. Nie wiedział co powiedzieć... był w końcu u Asakury i co teraz zrobić ? Uciekać ?
Przecież nie ma gdzie, a nawet dokąd ? Po za tym gdyby Derksen go złapał, co jest jak najbardziej możliwe już by nie żył... Zginął by w torturach...
Na twarzy złotookiego na samą myśl o tym przeszedł grymas bólu.
Nim się zorientował został przygwożdżony do ściany i pozbawiony koszuli. Czuł jak ręce jego brata jeżdżą po jego torsie. Pisnął lekko gdy wykręcił jeden z jego sutków i bawił się nim przez dłuższą chwilę.
Językiem jechał po jego szyi. Zatrzymał się w jednym miejscu, przygryzając je...
-Należysz do mnie, rozumiesz-warknął Derksen po czym bił się w jego usta...

~~~~~

Czuł jak w niego wchodzi z tą siłą... Nie oszczędził go... bez przygotowania w niego wszedł, aż polała się krew...
Minuta po minucie bólu zmieniała się w przyjemność i ciche jęki złotookiego. Błagał o więcej mimo bólu, który brat mu sprawiał...
Chciał więcej...

*****
Minęło już tyle czasu... a ja nadal czekam sam... nikogo nie ma~
-Właśnie, że jest-usłyszałem znajomy głos przy uchu, po czym poczułem jego wargi na swoim... jego język na swoim podniebieniu. Błądzące ręce po plecach, torsie, ramionach...

środa, 20 sierpnia 2014

Szczęśliwy kaktusik cz.2

Ostrzegam to jest totalny nie wypał i Majciu i Aya, sorki za brak komentarzy na waszych blogach. Nadrobię zaległości ;-; To może chociaż trochę was udobrucha...
-Jestem~zawołał czerwonooki wchodząc do pokoju z herbatami. Lenny z początku wahał się nad wyborem, ale w końcu zadecydował. Podszedł po prostu do brata, a ich wargi złączyły się w namiętnym pocałunku, ale po chwili młodszy Tao został przygwożdżony do ściany.
Ręce demona, powoli wsuwały się pod bluzkę Lena, który był nadal w szoku. Jednak w końcu się otrząsnął z zaskoczenia zaczął się wyrywać i machając rękami przypadkowo dał bratu w twarz, zostawiając na policzku czerwony ślad.
Derksen zaskoczony odsunął się na chwile i zmierzył złotookiego rozbawionym wzrokiem.
-Co ty debilu wyprawiasz ?! No mogę kurwa wiedzieć co ?!-wrzasnął Lenny, jednak nadal nie był w stanie się ruszać po tym co przed chwilą zaszło. Niestety nasz kochany szaman nie był świadomy tego co ma się dopiero stać.
-Nic nie robię i może trochę grzeczniej do starszego brata-mruknął czerwonooki uśmiechając się szyderczo. Ta cała sytuacja bardzo go rozbawiła i w sumie dobrze stało się z tym "urokiem".
-Nie jesteś moim bratem-warknął złotooki, na co jego kochany, starszy braciszek uśmiechnął się  szerzej.
-No to nic nie szkodzi na przeszkodzie…-szepnął Lenowi do ucha, przygryzając lekko płatek lewego ucha, po czym jego język znalazł się na małżowinie chłopaka.
Młodszy Tao znowu zaczął swoją „walkę”, jednak nic to nie dawało.
Derksen powoli wsuwał jedną rękę pod bluzkę chłopaka, a drugą do jego spodni.
-Zostaw mnie! Nie jestem kurwa jakąś zabawką!-krzyknął rozpaczliwie szaman, nadal się szarpiąc. Niestety wiedział, że nie wygra z nim.
-Skoro nie jestem twoim bratem…
-Jesteś-mruknął szybko złotooki myśląc, że to coś da ?
-Myślisz, że to coś da ?-spytał rozbawiony demon, łapiąc mocno sutek chłopaka, po czym wykręcił go, w efekcie czego Lenny wrzasnął z bólu. Szkoda, że jeszcze nie zdawał sobie sprawy z nadchodzącego bólu…
-Błagam daj mi spokój-wyszeptał chłopak, czując jak palcami drugiej ręki znalazły się w jego tyle.  Po jego policzkach spłynęło kilka łez.
-Lubię jak błagasz. Błagaj dalej-mruknął czerwonooki, wciskając palce dalej, widząc jaki ból sprawia tym Lenowi.
-Proszę…
-Jak widać nie udobruchałeś mnie tym swoim błaganiem-stwierdził z przekąsem demon, po czym rzucił szamanem o podłogę. Len myślał, że to jest jego szansa, ale nie wiedział niestety jak bardzo się pomylił…
Czerwonooki przewrócił go na brzuch, po czym przytrzymał go, aby ten nie uciekł.
Lenny bezskutecznie kopał i szarpał się z całej siły, ale niestety nie miał żadnych szans…
Został już pozbawiony dolnej partii ubrań jak i bielizny.
-Zostaw!-krzyknął z rozpaczą, licząc iż może wzbudzi w bracie jakieś emocje, refleksje lub tym podobne uczucie.
-Myślisz, że teraz zostawiłbym taką fajną zabawkę jak ty?-prychnął, po czym wszedł z Lena, przez co ten wrzasną boleśnie, co jeszcze bardziej podnieciło demona.

*
-I co się darłeś?-zapytał czerwonooki, leżąc koło Lena, na łóżku.
-Zamknij się-warknął złotooki-Mogłeś sobie oszczędzi, nie będę mógł przez Ciebie siedzieć-fuknął obrażony, odwracając zaczerwienioną z zażenowania twarz.
-Mam Ci przypomnieć jak prosiłeś, a może wręcz błagałeś o więcej?-spytał wrednie demon, chcąc zobaczyć reakcję brata, który tylko leżał odwrócony tyłem, prychnął zażenowany tym wszystkim.
-No nie obrażaj się jak dzieciak-mruknął Derksen, ale nie spotkał się z żadną reakcją ze strony Lena, co mu się nie spodobało. Złapał chłopaka za ramię, a drugą położył na jego biodrze, po czym odwrócił go w swoją stronę, a ich usta złączyły się w pocałunku. Po czym język Derksena znalazł się na podniebieniu złotookiego. Gdy oderwał się w końcu od niego, widział jego zawstydzoną jak i zaczerwienioną twarz, Derksen musiał przyznać, że wyglądał słodko. Demon głaskał Lennego po biodrze, ale tak jakże „piękna” chwila została przerwana, kiedy do mieszkania ktoś wleciał, a później do sypialni. Była to blondynka, a dokładniej Mariś, która wyglądała na zdenerwowaną. Za nią wleciał Hotaru. Bracia westchnęli, wiedząc iż znowu będą się kłócić, nie wiadomo o co…
-Gdzie możemy się schować?!-wrzasnęli jednocześnie, przez co Derksen jak i Len zostali wprawieni w zdumienie.
-Wy się nie kłócicie?-spytał zaskoczony czerwonooki.
-Nie… Tym razem nie próbujemy się schować-oznajmił Hotaru.
-To gdzie możemy się schować ?!-warknęła Mari, rozglądając się nerwowo po pokoju.
-W szafie…-wymruczał Len-Przed czym, a może przed kim uciekacie ?-zapytał zdziwiony.
-Mariś, Hotaru !-dało się usłyszeć krzyk i trzaskanie drzwiami, a we framugach stanęła Maja, a za nią Hao.
-Przed nimi~!-wrzasnęła blondynka i niebieskowłosy razem, chowając się gdzie popadnie.
-Mam posiłki i nie zawaham się ich użyć~mruknęła czarnowłosa, próbując złapać tą dwójkę wariatów.
-Możecie powiedzieć czemu rozpieprzacie mi dom ?!-krzyknął złotooki, ale został „uspokojony” kolejnym pocałunkiem Derksena.
-Michał wyjechał na kilka dni z Sasy na jakieś szkolenie i wiadomo jaki jest problem z Hotaru-mruknęła Asakura, a koło niej stanął jej brat, trzymając Mari, która próbowała go kopnąć.
-A ona ?
-Z tą to samo, ale nie chce w ogóle ulec i poprosiłam Hao o pomoc-zachichotała dziewczyna.
-Chciałabyś kotku, on Ci mało da-mruknęła blondynka, po czym kopnęła szatyna w podbrzusze przez co ten się skulił, co ona wykorzystała i złapał Hotaru za ramię ciągnąc go ze sobą.
-Zwijamy się, Pa~wrzasnęli wyskakując z okna, na co rodzeństwo Asakura tylko westchnęło, wiedząc iż znowu będzie pościg.
-Do jutro-mruknęła brunetka, ciągnąc Hao za kudły, gdyż nie chciała przerywać Tao „tej” chwili.


*
-Majuś daj mi spokój-jęknęła Shi, wyglądając jakby szła na ścięcie.
-Nie marudź i pozwól się Lili nakarmić.
-A co ona moja matka ?! Rozumiem, że wasz synek Jeff gdzieś polazł i nie macie kogo męczyć, ale mi dajcie spokój~!
-Z Hotaru już załatwione, bo Michał wrócił teraz twoja kolej-mruknął szatyn, za co oberwał czymś po głowie, a dokładniej kaktusem i Kurushimi wygrała przez znokautowanie przeciwnika.
-Możecie stąd iść ?-spytała czarnowłosa kobieta wchodząc do pomieszczenia.
-O już Pani z urlopu wróciła ?-zapytała rudowłosa z blaskiem w oku.
-Ma Pani coś do jedzenia ?!-wrzasnęła Maja, głód męczył ją od jakiegoś czasu… może dziesięciu minut. (tak musiałam…)
-Nie mam nic, chociaż może coś znajdę w tobie, a Hotaru mam nadzieję, że nigdzie się w gabinecie nie ukrywa ?-zapytała pielęgniarka z przestrachem…
-Nie…-mruknął Len, podając czarnowłosej kaktusa.
-Można wiedzieć co z tym nie tak ?-spytał zirytowany Derksen, opierając się o drzwi.
Na jego widok, Lenny próbował zwiać jednak czerwonooki przytrzymał go ramionami.  Nakazując mu zostać, w „delikatny” sposób.
-A to ?-spytała ze zdumieniem piguła, biorąc roślinkę do ręki-Pewien żart takiego jednego shinigami-mruknęła uśmiechając się lekko.








sobota, 16 sierpnia 2014

Szczęśliwy kaktusik cz.1

Dwóch braci, na dodatek bliźniaków w jednej szkole... Dwóch "kochających" się braci, tak... kochających się inaczej. To znaczy :Młodszy-Lenny jest dobrym uczniem, jednak zawsze zazdrosny o brata, który nie dość, że starszy to jeszcze lepszy, a w czym ?
We wszystkim i to go denerwowało. Rodzina zawsze faworyzowała Derksena. Zawsze on jest najlepszy, najmądrzejszy, najrozsądniejszy.
Była jedna zaleta. Chodzili do dwóch różnych klas i to niesamowicie cieszyło Lena.
-Tao-mruknęła jedna z nauczycielek, a dokładniej ukochana nauczycielka historii-Zaprowadzisz koleżankę do pielęgniarki-wskazała tu na blondynkę, która uśmiechała się lekko, a koło niej stała brunetka, a za nią tuląca się do niej rudowłosa czarownica. Czemu czarownica ? Nie wiadomo po co, ale nosiła ostatnimi czasu kapelusz wiedźmy na głowie, a obecnie rudowłose zwierzątko tuliło się do czarnowłosej dziewczyny o dwukolorowych oczach.
-Ale Haibu-san, one nie wyglądają na chore-mruknął fioletowłosy przewracając oczami.
-Tak może fizycznie nie, ale umysłowo raczej na pewno-warknęła historyczka, patrząc z wyrzutem na wcześniej minione uczennice.
-My też panią lubimy-mruknęły na raz uśmiechając się lekko, Złotooki westchnął i poszedł wraz z nimi do gabinetu pielęgniarki, gdzie zamiast domniemanej starszej pani siedział sobie Hotaru i grał w jakąś gierkę na telefonie.
-Co ty tu kurwa robisz ?!-zawołała Mari patrząc na niego z wyrzutem.
-Nowa kryjówka?-spytała Maja, patrząc uważniej na chłopaka, a ten tylko kiwnął głową potwierdzająco.
-Dostałeś pałę z matmy ?-zapytała dodatkowo Lili.
-Zależy w jakim kontekście...-rzucił z uśmiechem chłopak, ale "ktoś" złapał go za ramię, a dokładniej sam Michał, przed którym obecny ów osobnik, próbował się jak widać nieudolnie skryć.
-Czy ja myślę, ze to on ?-spytał przerażony, widząc miny reszty, a Len jak i dziewczyny pokiwały tylko potwierdzająco.
-Zgadłeś-oznajmił ze spokojem blondyn po czym zwrócił się do reszty uczniów-A ty Maju, Mari, Li i Len co tu robicie ?
-Miałem je przyprowadzić-zabrał w końcu głos Tao, przewracając oczami z politowaniem.
-A co one zrobiły ?-tu Michał wskazał na minione wcześniej osoby.
-Nic Michał~san-zawołała Maja uśmiechając się dziecinnie, a wręcz słodko... za słodko.
-Co ma znaczyć w twoim słowniku "nic", bo z tego co pamiętam może oznaczać zniszczone miasto, czyjeś zwłoki, zrobienie z kogoś homoseksualisty...-i tak pewnie by wymieniał.... w nieskończoność, ale Hotaru próbował wykorzystać chwilę nieuwagi blondyna i zwiać w poszukiwaniu nowej kryjówki.
Jednakże nie przemyślał tego za dobrze i wpadł na Lena, który wylądował na łóżku za kotarą.
-Uważaj debilu co robisz~syknął kto ? Oczywiście jego "ukochany" starszy braciszek, a kto by inny ?
Złotooki przeklnął coś zdenerwowany.
-Co ty tu robisz ?!
-Nie drzyj się-mruknął czerwonooki łapiąc się za głowę.-Nauczyciele powiedzieli, że jeśli chcę mogę tu odpocząć, ale ty mi w tym przerwałeś-oznajmił Derksen, na co złotooki jeszcze mocniej się wkurzył.
-Len łap!-krzyknęła Mari, kiedy rzuciła kaktusem znalezionym w gabinecie. Miała nim przywalić w łeb Hotaru, ale Maja na nią w tym czasie wraz z Lili wpadły i niestety rzuciła w stronę Derksena i Lena i aby uniknąć rozbicia  biednej i niewinnej roślinki. -Jak nie złapiesz, to obiecuję, że skończysz jak ta istota~!-dodała jeszcze, aby dać do zrozumienia, że ma wykonać grzecznie polecenie i przypadkiem bracia Tao złapali w tym samym czasie kwiat. Niestety w czasie tego zdarzenia Derksen wylądował na podłodze.
-Nic Ci nie jest ?-spytał Lenny.
-Nie~oznajmił dość wesołym głosem demon, na co szaman prawie zaliczył glebę, zresztą jak pozostali.
-Aby na pewno dobrze się czujesz ?-spytała dla pewności Asakura, która też była zdumiona.
Wtedy do gabinetu wpadła Sasy, która akurat musiała zastąpić minioną pielęgniarkę, gdyż ta jak dowiedziała się o tym, że w jej gabinecie przebywają jej "ukochani" uczniowie, załamała się nerwowo i wzięła urlop na czas nieokreślony.
-Słuchajcie macie pozwolenie by wyjść ze szkoły-oznajmiła srebnowłosa.
-Nawet bez pozwolenia byśmy wyszli-stwierdził niebieskowłosy, ale jego entuzjazm został od razu zgaszony przez Michała.
-Niestety ty zostajesz ze mną-powiedział stanowczo, patrząc na chłopaka znacząco.
-To może ja już pójdę...-zaproponował Len, próbując się wycofać, ale czerwonooki złapał go za rękę.
-Chyba chciałeś powiedzieć, że my pójdziemy~zawołał słodkim głosem, na co większość zareagowała dość dziwnie, a ich miny były bezcenne i wręcz dziwne.


***
-Możesz mi powiedzieć co ty kurwa wyprawiasz ?!-warknął Lenny, kiedy wraz z bratem byli już w JEGO mieszkaniu. Obecnie czerwonooki siedział na łóżku przyglądając się Lennemu z zainteresowaniem.
-A co niby miało się dziać, braciszku~?
-Nic kurwa-fuknął złotooki, chcąc coś jeszcze powiedzieć, ale zanim zdążył zadzwoniła jego komórka.
-Czego?!-warknął do słuchawki.
-Lenuś, musimy pogadać~ze słuchawki wydobył się głos Mai.
-No co jest?
-Lili wraz z Sasy znalazły w księgach z zaklęciami Hogwartu pewną ciekawostkę... Zupełnie przypadkiem dowiedziały się, że kaktusy są aktywne na ludzkie dusze i zaklęcia różnego rodzaju zmieniające osobowość i...-chciała dokończyć, ale fioloetowłosy przerwał jej.
-No, a co ma to niby z Derksen wspólnego ?! Może za mocno łbem o ścianę przywalił i tyle...
-Nie Lenny, na pewno nie~ To wynik zaklęcia, a może raczej żartu jakiegoś z duchów. Z kaktusie jej zaklęta osobowość Derksena, jednak my nie wiemy jak to zmienić.
-Dzięki za pomoc-mruknął rozłączając się.
-Lenny~kun może Ci w czymś pomóc~?-spytał czerwonooki z uśmiechem. Len już miał mu coś odpowiedzieć, jednak zamyślił się i coś na szybko wymyślił.
-Możesz na chwilę iść do kuchni i zrobić herbaty?-spytał wymyślając na szybko jakąś wymówkę.
-Oczywiście~zawołał demon, po czym wyszedł. W tym czasie złotooki dokładniej przyglądał się minionej roślinie. Jakim kurwa cudem się to stało ?! Nie wiedział...
-Chciał rzucić kwiatem przez okno, kiedy coś go powstrzymało, a dokładniej czyjeś warknięcie.
-Ani się waż~!-rozejrzał się po pokoju, jednak nie wiedział skąd dochodzi źródło głosu.-Debilu to ja!-znowu to samo. Szaman spojrzał gwałtowanie na kaktusa i pomyślał, że to może... ale nie to niedorzeczne !
-Dobrze myślisz kretynie, po raz pierwszy. Musisz to jakoś odwrócić~
-Niby jak ?-spytał młodszy ze zdumieniem. To jest chore...
-Jest pewien sposób, ale-tu jakby się zawahał z wyjaśnieniami.
-Ale co kurwa ?! Derksen mówd do cholery co!
-Pocałunek-to rozbrzmiało w głowie szamana. Pierwsza myśl Lennego "Że co kurwa ?!".
-Jestem~zawołał czerwonooki wchodząc do pokoju z herbatami. Lenny z początku wahał się nad wyborem, ale w końcu zadecydował. Podszedł po prostu do brata, a ich wargi złączyły się w namiętnym pocałunku, ale po chwili młodszy Tao został przygwożdżony do ściany.


***

Jutro może napiszę część drugą~ 


czwartek, 14 sierpnia 2014

Pragnienie i Wyjątkowość

Pragnienie 

Z Perspektywy Hao

Nigdy bym nie pomyślał, że mogę się zakochać. Cóż zdarza się...
Gdy patrzyłem w jego złote oczy, zawsze pełne chłodu, ale teraz i pewnego swojego rodzaju dziecinności i uczucia. Jest  czasem nieznośny i uparty, jednak coś jest w nim wyjątkowego.
Najpierw traktowałem go jak zabawkę, ale później zauważyłem jak ON na niego patrzył.
Tak niestety widać było, że Derksen go kocha, ale nie w taki sposób w jaki kocha się brata.
Od jakiegoś czasu nie było w oczach czerwonookiego tego chłodu, a raczej pożądanie i pragnienie, kiedy zwracał się do Lena.
Musiałem więc szybko zdusić w sobie do uczucie.
-Żegnaj-szepnąłem przygwożdżając go do ściany i zostawiając ostatni pocałunek na jego ustach.
Nigdy nie zapomnę tej ostatniej chwili...


Wyjątkowość

Z perspektywy Derksena
Nie wiem czemu, ale czekałem na spotkanie z Lenem, który chciał o czymś "ważnym" porozmawiać. Powoli irytowało mnie czekanie, ale w końcu miniony wcześniej przeze mnie chłopak wszedł do pomieszczenia. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć, a oczy były przepełnione chłodem i obojętnością.
Akurat po mnie teraz pewnie dało się wyczytać zirytowanie.
Usiadł na przeciwko mnie po czym, zaczął swoją wypowiedź.
- Wybacz, ale...Musimy zakończyć tą szopkę-mruknął, patrząc na mnie. Po raz pierwszy wprawił mnie w zdumienie, złość i pewnym rodzaju smutek.
-Wiem, że mówię to tak niespodziewanie, ale rodzina...-zaczął, ale wstałem i machnąłem ze złością ręką , uderzając pięścią w ścianę.
-Nie obchodzi mnie rodzina-warknąłem wściekły. Złotooki tylko odwrócił spojrzenie i spuścił głowę, po czym chciał wyjść kiedy...
Nie wiedzieć czemu, złapałem go w uścisku.
-Zamknij się, to ja decyduje kiedy to skończymy-warknąłem. Po raz pierwszy czułem w sobie niewyobrażalny smutek, że "ktoś" kogo obdarzyłem "tym" uczuciem teraz tak sobie nagle rezygnuje i idzie, bo jakaś kurwa rodzina.
Po czym złapałem go w pasie, przytulając. Złotooki jak na przekór mi zaczął się wyrywać, się zrobiłem to co zwykle.
Po niecałej minucie, znaleźliśmy się w łóżku, gdzie "pomogłem" Lenemu pozbyć się zbędnych części garderoby.
-Przepraszam-szepnął, trzymając ręce na moich plecach. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać. Słodko, za słodko...
-Kara Cię nie ominie-mruknąłem uśmiechając się lekko, po czym połączyłem nasze usta w pocałunku, przygryzając wargę swojego braciszka. Jak zwykle jego krew ma taki słodki smak, ale teraz wydaje mi się jakby była jeszcze słodsza niż  na co dzień.
-Pamiętaj, że jesteś mój-warknąłem, odrywając się od niego. Kiwnął głową, po czym wyszeptał, że pamięta, ale ja wolę oznaczać swoje zabawki.
Wargami oznaczałem jego szyję, obojczyki, ramiona... Czerwone ślady zostawały napełniając mnie większym pożądaniem jak i zadowoleniem.
-Nadal chcesz to zakończyć ?-zapytałem, przygryzając po tym płatek jego ucha, przez co lekko pisnął.
-Czekam na odpowiedz-wyszeptałem, ale on nadal miał jakiś strach w oczach.-No to chyba, muszę Cię przekonać być został-mruknąłem wchodząc w niego niedelikatnie. Czułem, że sprawiam mu ból, ale z drugiej strony dawał do zrozumienia, że mu się to podoba, a nawet zaczął "błagać" o więcej.