poniedziałek, 8 września 2014

Już jest~

Zostawiłeś samego~
Bez niczego... po prostu odszedłeś i po co mówiłeś, że mnie kochasz ? Po co prosiłem Cię wtedy o więcej ?
Odebrałeś mi tylko to co mi było niegdyś drogie... Już nic nie ma....
Wciąż widzę twoje czerwone ślepia. Twój tępo wpatrzony wzrok we mnie...


****
-To boli-wyszeptał. Błagał już od kilkunastu minut, aby ten przestał. Błagał demona aby przestał, prosił, płakał.... wcześniej krzyczał, ale teraz już nie mógł. Mocniej zacisnął paznokcie na plecach brata.
-Proszę przestań-wyszeptał. Słone łzy ciekły po jego policzkach, nie znając końca...
-Powtórz to jeszcze raz-mruknął czerwonooki zlizując jego łzy i mocniej w niego wchodzą. Po pomieszczeniu rozległ si kolejny krzyk tej nocy co rozbawiło w psychopatycznym śmiechu demona jeszcze bardziej...

****
Czemu zostawiłeś mnie ?
Mówiłeś, że wrócisz... że zajmie to tylko chwilę, ale każda godzina dłuży się niemiłosiernie....
Tak Cię kocham w nienawiści~


*****
-Nie idź-mruknął złotooki łapiąc brata za nargarstek kiedy ten chciał wstać. Zdziwiony demon spojrzał w jego oczy przepełnione smutkiem.
-Mam coś do załatwienia-wymruczał, muskając opuszkami palców policzek szamana. Sam Lenny był zdziwiony tą delikatnością z jego strony...
-Proszę nie idź-wyszeptał, wstając do pozycji siedzącej.
-No dobrze przekonałeś mnie-wychrypiał czerwonooki usadowując sobie Lenna na kolanach. Przejechał delikatnie po jego plecach zniżając ręką coraz niżej... po czym jego dłoń znalazła się pod bokserkami szamana.
Włożył dwa palce w odbyt szamana, przez co ten syknął cicho z bólu i zagryzł dolną wargę do krwi. Demon drugą ręką przyciągnął bliżej szamana, który wtulił się w jego tors, a ich usta złączyły się w długim i namiętnym pocałunku...

*****
Mija już trzeci miesiąc... Miałeś zniknąć tylko na kilka dni. Zawsze byłeś niezadowolony gdy ja gdzieś znikałem na dłużej... Atakowałeś mnie... po tym.
Znaczyłeś swoją własność... Teraz tego mi brakuje... jestem niczyj.

****
-Gdzieś ty był?!-Lenny westchnął cicho. Nie wiedział co powiedzieć... był w końcu u Asakury i co teraz zrobić ? Uciekać ?
Przecież nie ma gdzie, a nawet dokąd ? Po za tym gdyby Derksen go złapał, co jest jak najbardziej możliwe już by nie żył... Zginął by w torturach...
Na twarzy złotookiego na samą myśl o tym przeszedł grymas bólu.
Nim się zorientował został przygwożdżony do ściany i pozbawiony koszuli. Czuł jak ręce jego brata jeżdżą po jego torsie. Pisnął lekko gdy wykręcił jeden z jego sutków i bawił się nim przez dłuższą chwilę.
Językiem jechał po jego szyi. Zatrzymał się w jednym miejscu, przygryzając je...
-Należysz do mnie, rozumiesz-warknął Derksen po czym bił się w jego usta...

~~~~~

Czuł jak w niego wchodzi z tą siłą... Nie oszczędził go... bez przygotowania w niego wszedł, aż polała się krew...
Minuta po minucie bólu zmieniała się w przyjemność i ciche jęki złotookiego. Błagał o więcej mimo bólu, który brat mu sprawiał...
Chciał więcej...

*****
Minęło już tyle czasu... a ja nadal czekam sam... nikogo nie ma~
-Właśnie, że jest-usłyszałem znajomy głos przy uchu, po czym poczułem jego wargi na swoim... jego język na swoim podniebieniu. Błądzące ręce po plecach, torsie, ramionach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz