środa, 20 sierpnia 2014

Szczęśliwy kaktusik cz.2

Ostrzegam to jest totalny nie wypał i Majciu i Aya, sorki za brak komentarzy na waszych blogach. Nadrobię zaległości ;-; To może chociaż trochę was udobrucha...
-Jestem~zawołał czerwonooki wchodząc do pokoju z herbatami. Lenny z początku wahał się nad wyborem, ale w końcu zadecydował. Podszedł po prostu do brata, a ich wargi złączyły się w namiętnym pocałunku, ale po chwili młodszy Tao został przygwożdżony do ściany.
Ręce demona, powoli wsuwały się pod bluzkę Lena, który był nadal w szoku. Jednak w końcu się otrząsnął z zaskoczenia zaczął się wyrywać i machając rękami przypadkowo dał bratu w twarz, zostawiając na policzku czerwony ślad.
Derksen zaskoczony odsunął się na chwile i zmierzył złotookiego rozbawionym wzrokiem.
-Co ty debilu wyprawiasz ?! No mogę kurwa wiedzieć co ?!-wrzasnął Lenny, jednak nadal nie był w stanie się ruszać po tym co przed chwilą zaszło. Niestety nasz kochany szaman nie był świadomy tego co ma się dopiero stać.
-Nic nie robię i może trochę grzeczniej do starszego brata-mruknął czerwonooki uśmiechając się szyderczo. Ta cała sytuacja bardzo go rozbawiła i w sumie dobrze stało się z tym "urokiem".
-Nie jesteś moim bratem-warknął złotooki, na co jego kochany, starszy braciszek uśmiechnął się  szerzej.
-No to nic nie szkodzi na przeszkodzie…-szepnął Lenowi do ucha, przygryzając lekko płatek lewego ucha, po czym jego język znalazł się na małżowinie chłopaka.
Młodszy Tao znowu zaczął swoją „walkę”, jednak nic to nie dawało.
Derksen powoli wsuwał jedną rękę pod bluzkę chłopaka, a drugą do jego spodni.
-Zostaw mnie! Nie jestem kurwa jakąś zabawką!-krzyknął rozpaczliwie szaman, nadal się szarpiąc. Niestety wiedział, że nie wygra z nim.
-Skoro nie jestem twoim bratem…
-Jesteś-mruknął szybko złotooki myśląc, że to coś da ?
-Myślisz, że to coś da ?-spytał rozbawiony demon, łapiąc mocno sutek chłopaka, po czym wykręcił go, w efekcie czego Lenny wrzasnął z bólu. Szkoda, że jeszcze nie zdawał sobie sprawy z nadchodzącego bólu…
-Błagam daj mi spokój-wyszeptał chłopak, czując jak palcami drugiej ręki znalazły się w jego tyle.  Po jego policzkach spłynęło kilka łez.
-Lubię jak błagasz. Błagaj dalej-mruknął czerwonooki, wciskając palce dalej, widząc jaki ból sprawia tym Lenowi.
-Proszę…
-Jak widać nie udobruchałeś mnie tym swoim błaganiem-stwierdził z przekąsem demon, po czym rzucił szamanem o podłogę. Len myślał, że to jest jego szansa, ale nie wiedział niestety jak bardzo się pomylił…
Czerwonooki przewrócił go na brzuch, po czym przytrzymał go, aby ten nie uciekł.
Lenny bezskutecznie kopał i szarpał się z całej siły, ale niestety nie miał żadnych szans…
Został już pozbawiony dolnej partii ubrań jak i bielizny.
-Zostaw!-krzyknął z rozpaczą, licząc iż może wzbudzi w bracie jakieś emocje, refleksje lub tym podobne uczucie.
-Myślisz, że teraz zostawiłbym taką fajną zabawkę jak ty?-prychnął, po czym wszedł z Lena, przez co ten wrzasną boleśnie, co jeszcze bardziej podnieciło demona.

*
-I co się darłeś?-zapytał czerwonooki, leżąc koło Lena, na łóżku.
-Zamknij się-warknął złotooki-Mogłeś sobie oszczędzi, nie będę mógł przez Ciebie siedzieć-fuknął obrażony, odwracając zaczerwienioną z zażenowania twarz.
-Mam Ci przypomnieć jak prosiłeś, a może wręcz błagałeś o więcej?-spytał wrednie demon, chcąc zobaczyć reakcję brata, który tylko leżał odwrócony tyłem, prychnął zażenowany tym wszystkim.
-No nie obrażaj się jak dzieciak-mruknął Derksen, ale nie spotkał się z żadną reakcją ze strony Lena, co mu się nie spodobało. Złapał chłopaka za ramię, a drugą położył na jego biodrze, po czym odwrócił go w swoją stronę, a ich usta złączyły się w pocałunku. Po czym język Derksena znalazł się na podniebieniu złotookiego. Gdy oderwał się w końcu od niego, widział jego zawstydzoną jak i zaczerwienioną twarz, Derksen musiał przyznać, że wyglądał słodko. Demon głaskał Lennego po biodrze, ale tak jakże „piękna” chwila została przerwana, kiedy do mieszkania ktoś wleciał, a później do sypialni. Była to blondynka, a dokładniej Mariś, która wyglądała na zdenerwowaną. Za nią wleciał Hotaru. Bracia westchnęli, wiedząc iż znowu będą się kłócić, nie wiadomo o co…
-Gdzie możemy się schować?!-wrzasnęli jednocześnie, przez co Derksen jak i Len zostali wprawieni w zdumienie.
-Wy się nie kłócicie?-spytał zaskoczony czerwonooki.
-Nie… Tym razem nie próbujemy się schować-oznajmił Hotaru.
-To gdzie możemy się schować ?!-warknęła Mari, rozglądając się nerwowo po pokoju.
-W szafie…-wymruczał Len-Przed czym, a może przed kim uciekacie ?-zapytał zdziwiony.
-Mariś, Hotaru !-dało się usłyszeć krzyk i trzaskanie drzwiami, a we framugach stanęła Maja, a za nią Hao.
-Przed nimi~!-wrzasnęła blondynka i niebieskowłosy razem, chowając się gdzie popadnie.
-Mam posiłki i nie zawaham się ich użyć~mruknęła czarnowłosa, próbując złapać tą dwójkę wariatów.
-Możecie powiedzieć czemu rozpieprzacie mi dom ?!-krzyknął złotooki, ale został „uspokojony” kolejnym pocałunkiem Derksena.
-Michał wyjechał na kilka dni z Sasy na jakieś szkolenie i wiadomo jaki jest problem z Hotaru-mruknęła Asakura, a koło niej stanął jej brat, trzymając Mari, która próbowała go kopnąć.
-A ona ?
-Z tą to samo, ale nie chce w ogóle ulec i poprosiłam Hao o pomoc-zachichotała dziewczyna.
-Chciałabyś kotku, on Ci mało da-mruknęła blondynka, po czym kopnęła szatyna w podbrzusze przez co ten się skulił, co ona wykorzystała i złapał Hotaru za ramię ciągnąc go ze sobą.
-Zwijamy się, Pa~wrzasnęli wyskakując z okna, na co rodzeństwo Asakura tylko westchnęło, wiedząc iż znowu będzie pościg.
-Do jutro-mruknęła brunetka, ciągnąc Hao za kudły, gdyż nie chciała przerywać Tao „tej” chwili.


*
-Majuś daj mi spokój-jęknęła Shi, wyglądając jakby szła na ścięcie.
-Nie marudź i pozwól się Lili nakarmić.
-A co ona moja matka ?! Rozumiem, że wasz synek Jeff gdzieś polazł i nie macie kogo męczyć, ale mi dajcie spokój~!
-Z Hotaru już załatwione, bo Michał wrócił teraz twoja kolej-mruknął szatyn, za co oberwał czymś po głowie, a dokładniej kaktusem i Kurushimi wygrała przez znokautowanie przeciwnika.
-Możecie stąd iść ?-spytała czarnowłosa kobieta wchodząc do pomieszczenia.
-O już Pani z urlopu wróciła ?-zapytała rudowłosa z blaskiem w oku.
-Ma Pani coś do jedzenia ?!-wrzasnęła Maja, głód męczył ją od jakiegoś czasu… może dziesięciu minut. (tak musiałam…)
-Nie mam nic, chociaż może coś znajdę w tobie, a Hotaru mam nadzieję, że nigdzie się w gabinecie nie ukrywa ?-zapytała pielęgniarka z przestrachem…
-Nie…-mruknął Len, podając czarnowłosej kaktusa.
-Można wiedzieć co z tym nie tak ?-spytał zirytowany Derksen, opierając się o drzwi.
Na jego widok, Lenny próbował zwiać jednak czerwonooki przytrzymał go ramionami.  Nakazując mu zostać, w „delikatny” sposób.
-A to ?-spytała ze zdumieniem piguła, biorąc roślinkę do ręki-Pewien żart takiego jednego shinigami-mruknęła uśmiechając się lekko.








sobota, 16 sierpnia 2014

Szczęśliwy kaktusik cz.1

Dwóch braci, na dodatek bliźniaków w jednej szkole... Dwóch "kochających" się braci, tak... kochających się inaczej. To znaczy :Młodszy-Lenny jest dobrym uczniem, jednak zawsze zazdrosny o brata, który nie dość, że starszy to jeszcze lepszy, a w czym ?
We wszystkim i to go denerwowało. Rodzina zawsze faworyzowała Derksena. Zawsze on jest najlepszy, najmądrzejszy, najrozsądniejszy.
Była jedna zaleta. Chodzili do dwóch różnych klas i to niesamowicie cieszyło Lena.
-Tao-mruknęła jedna z nauczycielek, a dokładniej ukochana nauczycielka historii-Zaprowadzisz koleżankę do pielęgniarki-wskazała tu na blondynkę, która uśmiechała się lekko, a koło niej stała brunetka, a za nią tuląca się do niej rudowłosa czarownica. Czemu czarownica ? Nie wiadomo po co, ale nosiła ostatnimi czasu kapelusz wiedźmy na głowie, a obecnie rudowłose zwierzątko tuliło się do czarnowłosej dziewczyny o dwukolorowych oczach.
-Ale Haibu-san, one nie wyglądają na chore-mruknął fioletowłosy przewracając oczami.
-Tak może fizycznie nie, ale umysłowo raczej na pewno-warknęła historyczka, patrząc z wyrzutem na wcześniej minione uczennice.
-My też panią lubimy-mruknęły na raz uśmiechając się lekko, Złotooki westchnął i poszedł wraz z nimi do gabinetu pielęgniarki, gdzie zamiast domniemanej starszej pani siedział sobie Hotaru i grał w jakąś gierkę na telefonie.
-Co ty tu kurwa robisz ?!-zawołała Mari patrząc na niego z wyrzutem.
-Nowa kryjówka?-spytała Maja, patrząc uważniej na chłopaka, a ten tylko kiwnął głową potwierdzająco.
-Dostałeś pałę z matmy ?-zapytała dodatkowo Lili.
-Zależy w jakim kontekście...-rzucił z uśmiechem chłopak, ale "ktoś" złapał go za ramię, a dokładniej sam Michał, przed którym obecny ów osobnik, próbował się jak widać nieudolnie skryć.
-Czy ja myślę, ze to on ?-spytał przerażony, widząc miny reszty, a Len jak i dziewczyny pokiwały tylko potwierdzająco.
-Zgadłeś-oznajmił ze spokojem blondyn po czym zwrócił się do reszty uczniów-A ty Maju, Mari, Li i Len co tu robicie ?
-Miałem je przyprowadzić-zabrał w końcu głos Tao, przewracając oczami z politowaniem.
-A co one zrobiły ?-tu Michał wskazał na minione wcześniej osoby.
-Nic Michał~san-zawołała Maja uśmiechając się dziecinnie, a wręcz słodko... za słodko.
-Co ma znaczyć w twoim słowniku "nic", bo z tego co pamiętam może oznaczać zniszczone miasto, czyjeś zwłoki, zrobienie z kogoś homoseksualisty...-i tak pewnie by wymieniał.... w nieskończoność, ale Hotaru próbował wykorzystać chwilę nieuwagi blondyna i zwiać w poszukiwaniu nowej kryjówki.
Jednakże nie przemyślał tego za dobrze i wpadł na Lena, który wylądował na łóżku za kotarą.
-Uważaj debilu co robisz~syknął kto ? Oczywiście jego "ukochany" starszy braciszek, a kto by inny ?
Złotooki przeklnął coś zdenerwowany.
-Co ty tu robisz ?!
-Nie drzyj się-mruknął czerwonooki łapiąc się za głowę.-Nauczyciele powiedzieli, że jeśli chcę mogę tu odpocząć, ale ty mi w tym przerwałeś-oznajmił Derksen, na co złotooki jeszcze mocniej się wkurzył.
-Len łap!-krzyknęła Mari, kiedy rzuciła kaktusem znalezionym w gabinecie. Miała nim przywalić w łeb Hotaru, ale Maja na nią w tym czasie wraz z Lili wpadły i niestety rzuciła w stronę Derksena i Lena i aby uniknąć rozbicia  biednej i niewinnej roślinki. -Jak nie złapiesz, to obiecuję, że skończysz jak ta istota~!-dodała jeszcze, aby dać do zrozumienia, że ma wykonać grzecznie polecenie i przypadkiem bracia Tao złapali w tym samym czasie kwiat. Niestety w czasie tego zdarzenia Derksen wylądował na podłodze.
-Nic Ci nie jest ?-spytał Lenny.
-Nie~oznajmił dość wesołym głosem demon, na co szaman prawie zaliczył glebę, zresztą jak pozostali.
-Aby na pewno dobrze się czujesz ?-spytała dla pewności Asakura, która też była zdumiona.
Wtedy do gabinetu wpadła Sasy, która akurat musiała zastąpić minioną pielęgniarkę, gdyż ta jak dowiedziała się o tym, że w jej gabinecie przebywają jej "ukochani" uczniowie, załamała się nerwowo i wzięła urlop na czas nieokreślony.
-Słuchajcie macie pozwolenie by wyjść ze szkoły-oznajmiła srebnowłosa.
-Nawet bez pozwolenia byśmy wyszli-stwierdził niebieskowłosy, ale jego entuzjazm został od razu zgaszony przez Michała.
-Niestety ty zostajesz ze mną-powiedział stanowczo, patrząc na chłopaka znacząco.
-To może ja już pójdę...-zaproponował Len, próbując się wycofać, ale czerwonooki złapał go za rękę.
-Chyba chciałeś powiedzieć, że my pójdziemy~zawołał słodkim głosem, na co większość zareagowała dość dziwnie, a ich miny były bezcenne i wręcz dziwne.


***
-Możesz mi powiedzieć co ty kurwa wyprawiasz ?!-warknął Lenny, kiedy wraz z bratem byli już w JEGO mieszkaniu. Obecnie czerwonooki siedział na łóżku przyglądając się Lennemu z zainteresowaniem.
-A co niby miało się dziać, braciszku~?
-Nic kurwa-fuknął złotooki, chcąc coś jeszcze powiedzieć, ale zanim zdążył zadzwoniła jego komórka.
-Czego?!-warknął do słuchawki.
-Lenuś, musimy pogadać~ze słuchawki wydobył się głos Mai.
-No co jest?
-Lili wraz z Sasy znalazły w księgach z zaklęciami Hogwartu pewną ciekawostkę... Zupełnie przypadkiem dowiedziały się, że kaktusy są aktywne na ludzkie dusze i zaklęcia różnego rodzaju zmieniające osobowość i...-chciała dokończyć, ale fioloetowłosy przerwał jej.
-No, a co ma to niby z Derksen wspólnego ?! Może za mocno łbem o ścianę przywalił i tyle...
-Nie Lenny, na pewno nie~ To wynik zaklęcia, a może raczej żartu jakiegoś z duchów. Z kaktusie jej zaklęta osobowość Derksena, jednak my nie wiemy jak to zmienić.
-Dzięki za pomoc-mruknął rozłączając się.
-Lenny~kun może Ci w czymś pomóc~?-spytał czerwonooki z uśmiechem. Len już miał mu coś odpowiedzieć, jednak zamyślił się i coś na szybko wymyślił.
-Możesz na chwilę iść do kuchni i zrobić herbaty?-spytał wymyślając na szybko jakąś wymówkę.
-Oczywiście~zawołał demon, po czym wyszedł. W tym czasie złotooki dokładniej przyglądał się minionej roślinie. Jakim kurwa cudem się to stało ?! Nie wiedział...
-Chciał rzucić kwiatem przez okno, kiedy coś go powstrzymało, a dokładniej czyjeś warknięcie.
-Ani się waż~!-rozejrzał się po pokoju, jednak nie wiedział skąd dochodzi źródło głosu.-Debilu to ja!-znowu to samo. Szaman spojrzał gwałtowanie na kaktusa i pomyślał, że to może... ale nie to niedorzeczne !
-Dobrze myślisz kretynie, po raz pierwszy. Musisz to jakoś odwrócić~
-Niby jak ?-spytał młodszy ze zdumieniem. To jest chore...
-Jest pewien sposób, ale-tu jakby się zawahał z wyjaśnieniami.
-Ale co kurwa ?! Derksen mówd do cholery co!
-Pocałunek-to rozbrzmiało w głowie szamana. Pierwsza myśl Lennego "Że co kurwa ?!".
-Jestem~zawołał czerwonooki wchodząc do pokoju z herbatami. Lenny z początku wahał się nad wyborem, ale w końcu zadecydował. Podszedł po prostu do brata, a ich wargi złączyły się w namiętnym pocałunku, ale po chwili młodszy Tao został przygwożdżony do ściany.


***

Jutro może napiszę część drugą~ 


czwartek, 14 sierpnia 2014

Pragnienie i Wyjątkowość

Pragnienie 

Z Perspektywy Hao

Nigdy bym nie pomyślał, że mogę się zakochać. Cóż zdarza się...
Gdy patrzyłem w jego złote oczy, zawsze pełne chłodu, ale teraz i pewnego swojego rodzaju dziecinności i uczucia. Jest  czasem nieznośny i uparty, jednak coś jest w nim wyjątkowego.
Najpierw traktowałem go jak zabawkę, ale później zauważyłem jak ON na niego patrzył.
Tak niestety widać było, że Derksen go kocha, ale nie w taki sposób w jaki kocha się brata.
Od jakiegoś czasu nie było w oczach czerwonookiego tego chłodu, a raczej pożądanie i pragnienie, kiedy zwracał się do Lena.
Musiałem więc szybko zdusić w sobie do uczucie.
-Żegnaj-szepnąłem przygwożdżając go do ściany i zostawiając ostatni pocałunek na jego ustach.
Nigdy nie zapomnę tej ostatniej chwili...


Wyjątkowość

Z perspektywy Derksena
Nie wiem czemu, ale czekałem na spotkanie z Lenem, który chciał o czymś "ważnym" porozmawiać. Powoli irytowało mnie czekanie, ale w końcu miniony wcześniej przeze mnie chłopak wszedł do pomieszczenia. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć, a oczy były przepełnione chłodem i obojętnością.
Akurat po mnie teraz pewnie dało się wyczytać zirytowanie.
Usiadł na przeciwko mnie po czym, zaczął swoją wypowiedź.
- Wybacz, ale...Musimy zakończyć tą szopkę-mruknął, patrząc na mnie. Po raz pierwszy wprawił mnie w zdumienie, złość i pewnym rodzaju smutek.
-Wiem, że mówię to tak niespodziewanie, ale rodzina...-zaczął, ale wstałem i machnąłem ze złością ręką , uderzając pięścią w ścianę.
-Nie obchodzi mnie rodzina-warknąłem wściekły. Złotooki tylko odwrócił spojrzenie i spuścił głowę, po czym chciał wyjść kiedy...
Nie wiedzieć czemu, złapałem go w uścisku.
-Zamknij się, to ja decyduje kiedy to skończymy-warknąłem. Po raz pierwszy czułem w sobie niewyobrażalny smutek, że "ktoś" kogo obdarzyłem "tym" uczuciem teraz tak sobie nagle rezygnuje i idzie, bo jakaś kurwa rodzina.
Po czym złapałem go w pasie, przytulając. Złotooki jak na przekór mi zaczął się wyrywać, się zrobiłem to co zwykle.
Po niecałej minucie, znaleźliśmy się w łóżku, gdzie "pomogłem" Lenemu pozbyć się zbędnych części garderoby.
-Przepraszam-szepnął, trzymając ręce na moich plecach. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać. Słodko, za słodko...
-Kara Cię nie ominie-mruknąłem uśmiechając się lekko, po czym połączyłem nasze usta w pocałunku, przygryzając wargę swojego braciszka. Jak zwykle jego krew ma taki słodki smak, ale teraz wydaje mi się jakby była jeszcze słodsza niż  na co dzień.
-Pamiętaj, że jesteś mój-warknąłem, odrywając się od niego. Kiwnął głową, po czym wyszeptał, że pamięta, ale ja wolę oznaczać swoje zabawki.
Wargami oznaczałem jego szyję, obojczyki, ramiona... Czerwone ślady zostawały napełniając mnie większym pożądaniem jak i zadowoleniem.
-Nadal chcesz to zakończyć ?-zapytałem, przygryzając po tym płatek jego ucha, przez co lekko pisnął.
-Czekam na odpowiedz-wyszeptałem, ale on nadal miał jakiś strach w oczach.-No to chyba, muszę Cię przekonać być został-mruknąłem wchodząc w niego niedelikatnie. Czułem, że sprawiam mu ból, ale z drugiej strony dawał do zrozumienia, że mu się to podoba, a nawet zaczął "błagać" o więcej.


TEN krok

Nikt nie zniszczy mnie bardziej niż ja sam

Czemu zostawiłeś ?
Czemu Cię teraz nie ma przy mnie ? 
Czemu odszedłeś ? Przecież się starałam...
 Dlaczego zostawiłeś ?


-Ty nic nie rozumiesz!-krzyczysz na mnie jak na co dzień. Przecież nic nie zrobiłam, więc czemu mnie ranisz ?
-Rozumiem i to doskonale-szepczę cicho, zaciskając ręce w pięści.
-Nie, ty nic nie rozumiesz-powtarzasz, a ja tylko patrzę na Ciebie tym samym spojrzeniem co zwykle.
Obojętnym.

Przepraszam za to wszystko co zrobiłam,
Przepraszam za to czym się stałam.
Przepraszam, tak bardzo przepraszam za to, że zmarnowałeś na mnie tyle czasu, 
Nie mogę Cię wpierać, bo tracę rozum .
Przepraszam za to wszystko co zrobiłam, 
Przepraszam za to czym się stałam. 
Przepraszam, tak bardzo przepraszam za to, że zmarnowałeś na mnie tyle czasu, 
Nie mogę Cię wpierać, bo tracę rozum. 

-Czemu nie jest jak dawniej ?-spytam, zaciskając ostrze w ręce. Już nie chcę Cię pamiętać, ale nie potrafię przestać. Jesteś jak narkotyk. Uzależniasz i zabijasz...
-Jest tak jak było. Miesza Ci się w głowie, zwariowałaś-twierdzisz, przewracając oczami z politowaniem.
- Co jest ze mną nie tak, że nie potrafisz mnie kochać, jak dawniej?!
-Spójrz tylko...-szepczesz, a z moich oczu leją się łzy.-Zrozum, co ze sobą zrobiłaś... co z nami zrobiłaś. Kochanie, nadal nic nie rozumiesz ponieważ...
-Nie !-wyrwało mi się. Przepraszam, nie chciałam nigdy podnosić na Ciebie głosu... -Co jeszcze muszę zrobić, żebyś mnie pokochał?
-Nic-to wystarczyło. Teraz już nic nie ma, jest tylko pustka. Tak było, jest i będzie. Tylko czemu nie rozumiem tego nadal ?

****


Dlaczego nie chcesz kochać ?
Ofiarowałam Ci wszystko...
Przepraszam, że jestem inna, ale... Kocham Cię i nie zapomnę nigdy. 


Zamykam oczy, stojąc nad przepaścią.
-Kocham Cię i nigdy nie przestanę.-szepczę i robię TEN ostatni krok.












poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Wróżba

Masz Majciu~


Jest kolejne święto, fajerwerki, zabawy, konkursy i wróżby. Wszyscy dobrze się bawią, jak zwykle. Maja zdążyła już się dobrać do przysmaków na jarmarku, Mari znowu kłóci się z Hotaru gdzie mają iść przez co Hao z Michałem muszą ją odciągać od niebieskowłosego, Lili próbuje nadążyć za Asakurą, James poszedł przechadzać się po parku z Krystianem, Monika schowała się w kąt, a reszta gdzieś pobiegła~
Tylko ja się źle czuję i siedzę zastanawiając się nad życzeniem. Do północy wszyscy je składają, rzekomo mają się spełnić. Dziecinada, ale oni mnie namówili, więc siedzę sam na dachu patrząc na tę tragedię.
A Derksen jak się bawi ? Nie wiem, nawet czemu o nim myślę ?
-Czemu tu siedzisz ?-słyszę tuż przy swoim uchu. Wiem czyj to głos. Przez jego obecność dostaję gęsiej skórki. Nie znoszę go, że jest w tym "lepszym" w rodzinie, ale zawsze gdy przy mnie jest to jakoś cieplej mi na sercu.
Czuję jego dotyk na moim ciele i gwałtownie się rumienię, próbuję się wyrwać jednak on jak zwykle jest silniejszy.
Tak jak zwykle jest "silniejszy". Przypominając sobie ten fakt, prycham zdenerwowany i odpycham go od siebie. Wiem, że jemu to się nie spodoba, ale mimo wszystko nadal go nienawidzę. A może to odmiana miłości ?
Też coś~ On nie ma uczuć i tylko się mną bawi, nie ma co o tym myśleć, a może tak nie jest ?
Zwolnił uścisk, jednak nadal oplatał mnie swoimi ramionami. Rozkoszowałem się nawet jego zapachem, ale zaraz, zaraz-Co ja kurwa mać wyprawiam ze sobą ?!
-Smucisz mnie, wiesz ?-wyszeptał mi do ucha, przejeżdżając później językiem po małżowinie, po czym przygryzł jego płatek.
-To ty jednak coś czujesz ? Niebywałe....-mruknąłem, a Derksen od razu zaprzestał swoich "pieszczot", po czym szarpnął mnie za ramię, zaciskając na nim coraz to mocniej dłoń.
-Lepiej pamiętaj do kogo się zwracasz i kto się nad tobą ulitował-warknął, po czym znowu zaczął te swoje "gierki", wbijając swoje wargi w moje, po czym przygryzł do krwi moją dolną wargę. Mimo iż sprawiało mi to przyjemność, szarpałem się jak zwierze.
Może po prostu tego nie chciałem ? A może chciałem mu coś tą postawą udowodnić.
Po dwóch może trzech minutach zaprzestał, a ja ledwo wziąłem wdech. Zrobił to tylko dlatego, aby odebrać komórkę. Niech już sobie idzie, proszę...
Ale z drugiej strony chcę by został! Mimo wszystko chciałbym krzyknąć-"Nie idź ! Zostań ze mną!"
-Moshi moshi-mruknął do słuchawki. Stał teraz za mną odwrócony tyłem do mnie.
-Derksen, chodź tutaj no~! I uspokój tych idiotów-już wiem kto to. Wszędzie bym rozpoznał ten głos i tryb rozkazujący pod postacią dziecięcego głosu. Maja z jednej strony mnie uratowałaś, a z drugiej dobiłaś.
-Sama nie dasz rady ?-spytał czerownooki, a ja ze strachem jak i nadzieją przysłuchiwałem się tej "konwersacji" telefonicznej.
-Nope, znowu się Mari z Hotaru pobili, albo raczej on ją próbuje zabić, bo ta mu dała do tego cegłę~ Derksen-kun chodź już!-jeszcze ze słuchawki wydobył się krzyk Lili. No tak, wiadomo iż o mnie zapomniano, ale mi to nie przeszkadza. W końcu i tak muszę pomyśleć nad życzeniem.
-Masz tu na mnie czekać-warknął, po czym nim się spostrzegłem zniknął.
-Yhym, ta jasne.... Chciałbyś-prychnąłem pod nosem, po czym zeskoczyłem z dachu, dzięki zawieszeniu się na jednej z gałęzi, po czym zeskoczyłem na dół.
Stanąłem opierając się o jakiś mostek, koło którego stała "piękna" inaczej wiśnia. Nic nie jest piękne~
Trzymałem w ręku pióro i kały rulonik papieru, spojrzałem jeszcze raz na zegarek.
Za kilka minut północ, a ja nadal nie wiem co z tym cholerstwem zrobić ? Może w krzaki wywalić ? Tak to świetny pomysł, ale mimo wszystko mam pewne marzenie....
Chyba już wiem co z tym zrobić. Mam już to czego chciałem.
Miłości, czułości, a może zrozumienia ? Nie wiem, ale wszystko jest wypisane na małej karteczce. Teraz tylko zawiesić na czubku drzewa i już.
Stanąłem na palcach, już minuta do północy. Prawie się, jeszcze chwilka i...
Cholera!
Zamykam oczy, czekając na upadek, jednakże ten nie następuje. Co się dzieje ?
-Mówiłem Ci, że masz tam zostać, aż takie poświęcenie dla jednego życzenia ?-spytał kpiąco, jednak tym razem na moich ustach zawidniał uśmiech, po czym poczułem jego wargi na swoich.
Wróżby nie wróżby-czasem się spełniają~


Tak mnie też chce się od tego rzygać :C 


Jej świat

Od rana do nocy po jednej dawce myślę, że świat jest przecudowny. Tak też szepczą te głosy.
-Świat jest przecudowny.-po czym jak zwykle mnie pyta, jak  co dzień.
-I mamy tylko jedną szansę, żeby tutaj być, więc powiedz mi dlaczego robisz sobie krzywdę?-jej oczy są pełne złości, a ona wykrzywia usta w dziecinnym uśmiechu.
-Zgaduję, że po prostu nie rozumiem, jaki jest sens życia. Wierzyłam we wszystko, co mi powiedziano, a jednak, ludzie, których kocham po prostu odchodzą.-stwierdzam. Mam ją jak na wyciągnięcie ręki, ale gdy próbuję złapać zawsze ulatuje jak powietrze~
-Jeśli coś bardzo cię martwi? Powiedz. Myślę, że jestem wystarczająco dorosła, żeby zrozumieć, więc nie ma powodu, żeby ukrywać to przede mną.-mówi, ale dalej się chowa w kącie pokoju przede mną. Próbuję ją złapać i biegnę, biegnę, a ona ? Dalej ucieka...
No i prawie Cię mam... Prawie.
-Wiem, że powiedziałaś, że nie kłamiesz, Więc, może to jest prawda...-mówię.
Więc odsuwam wszystkie wątpliwości, jakie miałam,
Bo wiem, że powiesz prawdę. Na pewno ją mi powiesz, prawda ?
Złapałam Cię! Trzymam Cię w mej małej rączce, nareszcie Cię mam. Nie uciekniesz mi prawda ?
- Witaj w moim idealnym świecie.
-To moja kolej, by poprowadzić przedstawienie!
-Poczekaj Obok niej! Ze mną i nim-pokazuje na kąt.
Nigdy nie będę sama,
Więc możemy się bawić cały długi dzień.
Podczas, gdy Ziemia się kręci.
W okół, w okół, w okół, w okół, w okół nas...
Podczas, gdy Ziemia się kręci.
-Zobacz wszystko się kręci wokół nas !-krzyczę, ale czy jestem radosna, a może smutna ?
-Witaj w mojej krainie czarów-dodaje radośnie-Zawsze chciałaś to zobaczyć prawda ?
-Z nowymi przygodami wszędzie ?-pytasz mnie.
-Jak długo wszystko będzie tak samo, ze mną będzie w porządku.-dodajesz uśmiechając się. Twoje oczka świecą się, a twoja twarz już stłukła się na milion kawałeczków, ale dalej ze mną jesteś. A co jeśli nie będzie jak zwykle ?
-Po prostu musisz mnie słuchać. I robić to co Ci powiem...-mówisz nienaturalnym głosem laleczko i obracasz główkę.
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
Dlaczego mam słuchać?
Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego mam słuchać?
-Wszyscy szepcą o mnie. O czym oni mówią? Myślisz, że znów zrobiłam coś złego?-pytam słysząc głosy wokół mnie, a tobie uśmiech nie znika z twojej zbitej porcelanowej twarzyczki.
Więc, obiecuję Ci, że to nie byłam ja, laleczko ma ukochana.
Dlaczego wszyscy myślą, że jestem ślepa?
-Widzę doskonale, prawda jest taka, że ignoruję złe rzeczy. Zgaduję, że jest za późno, by teraz to robić?-wylewam Ci swe żale, ale ty znowu mi uciekasz. Gdzie teraz jesteś ? Nie widzę Cię, laleczko ?
Gdzie poszłaś, kiedy cię potrzebuje?
Potrzebuje Cię!
Zostałam zupełnie sama i teraz potrzebuję zakończyć. Teraz zakończyć
Czy słyszysz  mój zrozpaczony  krzyk?
Nie mogę go trzymać w środku, już więcej.
Kim znowu jestem? Laleczką czy psychopatką?



Tak to jest bezsensu V_V Trudno




poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozkaz to rozkaz.

Masz Maju i się ciesz >,<



 -Czy mógłbym wiedzieć czego Pan ode mnie chciał ?-zapytał. Tak on Len Tao zniżył się do roli kamerdynera własnego brata, gdyż on został głową rodziny. Nie miał gdzie się podziać, niestety... i Derksen złożył mu "ciekawą" propozycję, a dokładniej cytując "Hym... to naprawdę zabawne, ale mimo wszystko robactwo też powinno żyć, a że jesteś moim bratem możesz zamieszkać ze mną w piekle, ale nie ma nic za darmo...".
Do dziś pamiętał jego słowa i z każdym jego widokiem brzydził się bratem jak i wstydził się.
-Dobrze, że jesteś Lenny-mruknął czerwonoki, będąc w trakcie dość dziwnej czynności. Jak każdy normalny człowiek przebierał się, tylko Len naprawdę nie wiedział po co jest mu teraz potrzebny.
~Cholera~pomyślał złotooki czując jak się czerwienił. Sam nie wiedział czemu się zarumienił.  Demon widząc to zaśmiał się pod nosem, zaś jego braciszek widząc to chciał wyjść, jednakże ktoś mu przeszkodził.
-Co tak szybko się zmywasz ? Nie nakazałem Ci wyjść, miałeś pomóc-stwierdził grodząc Lenowi ręką drzwi.
Szaman był coraz bardziej czerwony i wściekły na zaistniałą sytuację. Nie był pewny o co chodziło Derksenowi, ale domyślił się już kiedy oberwał koszulą po twarzy.
-Może się ruszysz ?!
-Yhym-odbruknął młodszy podając mu wcześniej minioną rzecz, "pomógł" założyć ją demonowi i po skinieniu głowy  starszego domyślił się iż ma pomóc.
Powoli zapinał guziczki białej koszulki. Z jednej strony chciał zapaść się pod ziemię, ale z drugiej nie do końca.
Z jego zamyśleń wyrwało go uczucie ciepłego oddechu na karku. Zdziwiony uniósł głowę w górę, gdyż był nieco niższy od brata.
Zdziwiony tą postawą próbował się wyrwać.
-Czy pozwoliłem Ci sobie iść?-szepnął Derksen, muskając ustami szyję Lennego. Na policzkach złotookiego zagościł po raz kolejny dość wyraźny rumieniec, a uścisk demona wzmocnił się.
-Czy ty nie musisz już iść?-spytał złotooki, szarpiąc się. Mimo iż nie chciał tego, ale z drugiej strony było mu nawet przyjemnie. Nienawidząc kochał, ale może to złudzenie ?
-Od kiedy przeszliśmy na ty ?!-warknął Derksen, zaciskając mocniej ręce na plecach Lennego przez co chłopak syknął cicho z bólu.-Po za tym zostań...
-Ale..-zaczął  szaman, ale w odpowiedzi został dość boleśnie przyciśnięty do ściany.
-To rozkaz-nakazał Derksen, zdejmując z Lennego górną partię odzieży-Nadal się nudzę-wyszeptał młodszemu do ucha, po czym przygryzł je lekko, jeżdżąc językiem po małżowinie.
Len stał zszokowany tym co się dzieje i w sumie delikatnością brata, która nie trwała zresztą długo, gdyż Derksen rzucił nim po łóżko kiedy Len pozbawił go koszuli i teraz złotooki leżał na mięciutkim materacu, ale komfort nie trwał długo kiedy poczuł na sobie ciężar brata, który zaczął bawić się jego sutkami, wykręcając mocno jeden, aż z oczu Lena popłynęło kilka łez.
-Pozwoliłem Ci płakać ?-spytał retorycznie demon, jednak nie czekał na odpowiedź i złączył ich usta w pocałunku, przygryzając przy tym wargę szamanowi. Poczuł metaliczny, ale również słodkawy smak krwi brata, co jeszcze bardziej go podnieciło.
Zdążył w tym czasie pozbawić Lena spodni, teraz złotooki leżał całkowicie nagi, przewrócony na brzuchu i do tego całkiem bezbronny.
Nim zdążył się wyrwać, poczuł w sobie "coś, przez co przygryzł wargę, z której znowu ciekła krew. Derksen wszedł w niego niedelikatnie, wiedząc iż doprowadza chłopaka do łez co mu się jeszcze bardziej podobało.
-Nienawidzisz mnie ?-spytał, niby znając odpowiedź.
-Nie wiem-takiej jednak odpowiedzi nie spodziewał się.


*****

Masz Maju kurwa tego one-shota , ciesz się albo rycz bo jest tak kiepski >,< Lili Ci to potwierdzi