Ostrzegam to jest totalny nie wypał i Majciu i Aya, sorki za brak komentarzy na waszych blogach. Nadrobię zaległości ;-; To może chociaż trochę was udobrucha...-Jestem~zawołał czerwonooki wchodząc do pokoju z herbatami. Lenny z początku wahał się nad wyborem, ale w końcu zadecydował. Podszedł po prostu do brata, a ich wargi złączyły się w namiętnym pocałunku, ale po chwili młodszy Tao został przygwożdżony do ściany.
Ręce demona, powoli wsuwały się pod bluzkę Lena, który był nadal w szoku. Jednak w końcu się otrząsnął z zaskoczenia zaczął się wyrywać i machając rękami przypadkowo dał bratu w twarz, zostawiając na policzku czerwony ślad.
Derksen zaskoczony odsunął się na chwile i zmierzył złotookiego rozbawionym wzrokiem.
-Co ty debilu wyprawiasz ?! No mogę kurwa wiedzieć co ?!-wrzasnął Lenny, jednak nadal nie był w stanie się ruszać po tym co przed chwilą zaszło. Niestety nasz kochany szaman nie był świadomy tego co ma się dopiero stać.
-Nic nie robię i może trochę grzeczniej do starszego brata-mruknął czerwonooki uśmiechając się szyderczo. Ta cała sytuacja bardzo go rozbawiła i w sumie dobrze stało się z tym "urokiem".
-Nie jesteś moim bratem-warknął złotooki, na co jego kochany, starszy braciszek uśmiechnął się szerzej.
-No to nic nie szkodzi na przeszkodzie…-szepnął Lenowi do ucha, przygryzając lekko płatek lewego ucha, po czym jego język znalazł się na małżowinie chłopaka.
Młodszy Tao znowu zaczął swoją „walkę”, jednak nic to nie dawało.
Derksen powoli wsuwał jedną rękę pod bluzkę chłopaka, a drugą do jego spodni.
-Zostaw mnie! Nie jestem kurwa jakąś zabawką!-krzyknął rozpaczliwie szaman, nadal się szarpiąc. Niestety wiedział, że nie wygra z nim.
-Skoro nie jestem twoim bratem…
-Jesteś-mruknął szybko złotooki myśląc, że to coś da ?
-Myślisz, że to coś da ?-spytał rozbawiony demon, łapiąc mocno sutek chłopaka, po czym wykręcił go, w efekcie czego Lenny wrzasnął z bólu. Szkoda, że jeszcze nie zdawał sobie sprawy z nadchodzącego bólu…
-Błagam daj mi spokój-wyszeptał chłopak, czując jak palcami drugiej ręki znalazły się w jego tyle. Po jego policzkach spłynęło kilka łez.
-Lubię jak błagasz. Błagaj dalej-mruknął czerwonooki, wciskając palce dalej, widząc jaki ból sprawia tym Lenowi.
-Proszę…
-Jak widać nie udobruchałeś mnie tym swoim błaganiem-stwierdził z przekąsem demon, po czym rzucił szamanem o podłogę. Len myślał, że to jest jego szansa, ale nie wiedział niestety jak bardzo się pomylił…
Czerwonooki przewrócił go na brzuch, po czym przytrzymał go, aby ten nie uciekł.
Lenny bezskutecznie kopał i szarpał się z całej siły, ale niestety nie miał żadnych szans…
Został już pozbawiony dolnej partii ubrań jak i bielizny.
-Zostaw!-krzyknął z rozpaczą, licząc iż może wzbudzi w bracie jakieś emocje, refleksje lub tym podobne uczucie.
-Myślisz, że teraz zostawiłbym taką fajną zabawkę jak ty?-prychnął, po czym wszedł z Lena, przez co ten wrzasną boleśnie, co jeszcze bardziej podnieciło demona.
*-I co się darłeś?-zapytał czerwonooki, leżąc koło Lena, na łóżku.
-Zamknij się-warknął złotooki-Mogłeś sobie oszczędzi, nie będę mógł przez Ciebie siedzieć-fuknął obrażony, odwracając zaczerwienioną z zażenowania twarz.
-Mam Ci przypomnieć jak prosiłeś, a może wręcz błagałeś o więcej?-spytał wrednie demon, chcąc zobaczyć reakcję brata, który tylko leżał odwrócony tyłem, prychnął zażenowany tym wszystkim.
-No nie obrażaj się jak dzieciak-mruknął Derksen, ale nie spotkał się z żadną reakcją ze strony Lena, co mu się nie spodobało. Złapał chłopaka za ramię, a drugą położył na jego biodrze, po czym odwrócił go w swoją stronę, a ich usta złączyły się w pocałunku. Po czym język Derksena znalazł się na podniebieniu złotookiego. Gdy oderwał się w końcu od niego, widział jego zawstydzoną jak i zaczerwienioną twarz, Derksen musiał przyznać, że wyglądał słodko. Demon głaskał Lennego po biodrze, ale tak jakże „piękna” chwila została przerwana, kiedy do mieszkania ktoś wleciał, a później do sypialni. Była to blondynka, a dokładniej Mariś, która wyglądała na zdenerwowaną. Za nią wleciał Hotaru. Bracia westchnęli, wiedząc iż znowu będą się kłócić, nie wiadomo o co…
-Gdzie możemy się schować?!-wrzasnęli jednocześnie, przez co Derksen jak i Len zostali wprawieni w zdumienie.
-Wy się nie kłócicie?-spytał zaskoczony czerwonooki.
-Nie… Tym razem nie próbujemy się schować-oznajmił Hotaru.
-To gdzie możemy się schować ?!-warknęła Mari, rozglądając się nerwowo po pokoju.
-W szafie…-wymruczał Len-Przed czym, a może przed kim uciekacie ?-zapytał zdziwiony.
-Mariś, Hotaru !-dało się usłyszeć krzyk i trzaskanie drzwiami, a we framugach stanęła Maja, a za nią Hao.
-Przed nimi~!-wrzasnęła blondynka i niebieskowłosy razem, chowając się gdzie popadnie.
-Mam posiłki i nie zawaham się ich użyć~mruknęła czarnowłosa, próbując złapać tą dwójkę wariatów.
-Możecie powiedzieć czemu rozpieprzacie mi dom ?!-krzyknął złotooki, ale został „uspokojony” kolejnym pocałunkiem Derksena.
-Michał wyjechał na kilka dni z Sasy na jakieś szkolenie i wiadomo jaki jest problem z Hotaru-mruknęła Asakura, a koło niej stanął jej brat, trzymając Mari, która próbowała go kopnąć.
-A ona ?
-Z tą to samo, ale nie chce w ogóle ulec i poprosiłam Hao o pomoc-zachichotała dziewczyna.
-Chciałabyś kotku, on Ci mało da-mruknęła blondynka, po czym kopnęła szatyna w podbrzusze przez co ten się skulił, co ona wykorzystała i złapał Hotaru za ramię ciągnąc go ze sobą.
-Zwijamy się, Pa~wrzasnęli wyskakując z okna, na co rodzeństwo Asakura tylko westchnęło, wiedząc iż znowu będzie pościg.
-Do jutro-mruknęła brunetka, ciągnąc Hao za kudły, gdyż nie chciała przerywać Tao „tej” chwili.
*-Majuś daj mi spokój-jęknęła Shi, wyglądając jakby szła na ścięcie.
-Nie marudź i pozwól się Lili nakarmić.
-A co ona moja matka ?! Rozumiem, że wasz synek Jeff gdzieś polazł i nie macie kogo męczyć, ale mi dajcie spokój~!
-Z Hotaru już załatwione, bo Michał wrócił teraz twoja kolej-mruknął szatyn, za co oberwał czymś po głowie, a dokładniej kaktusem i Kurushimi wygrała przez znokautowanie przeciwnika.
-Możecie stąd iść ?-spytała czarnowłosa kobieta wchodząc do pomieszczenia.
-O już Pani z urlopu wróciła ?-zapytała rudowłosa z blaskiem w oku.
-Ma Pani coś do jedzenia ?!-wrzasnęła Maja, głód męczył ją od jakiegoś czasu… może dziesięciu minut. (tak musiałam…)
-Nie mam nic, chociaż może coś znajdę w tobie, a Hotaru mam nadzieję, że nigdzie się w gabinecie nie ukrywa ?-zapytała pielęgniarka z przestrachem…
-Nie…-mruknął Len, podając czarnowłosej kaktusa.
-Można wiedzieć co z tym nie tak ?-spytał zirytowany Derksen, opierając się o drzwi.
Na jego widok, Lenny próbował zwiać jednak czerwonooki przytrzymał go ramionami. Nakazując mu zostać, w „delikatny” sposób.
-A to ?-spytała ze zdumieniem piguła, biorąc roślinkę do ręki-Pewien żart takiego jednego shinigami-mruknęła uśmiechając się lekko.


