czwartek, 14 sierpnia 2014

Pragnienie i Wyjątkowość

Pragnienie 

Z Perspektywy Hao

Nigdy bym nie pomyślał, że mogę się zakochać. Cóż zdarza się...
Gdy patrzyłem w jego złote oczy, zawsze pełne chłodu, ale teraz i pewnego swojego rodzaju dziecinności i uczucia. Jest  czasem nieznośny i uparty, jednak coś jest w nim wyjątkowego.
Najpierw traktowałem go jak zabawkę, ale później zauważyłem jak ON na niego patrzył.
Tak niestety widać było, że Derksen go kocha, ale nie w taki sposób w jaki kocha się brata.
Od jakiegoś czasu nie było w oczach czerwonookiego tego chłodu, a raczej pożądanie i pragnienie, kiedy zwracał się do Lena.
Musiałem więc szybko zdusić w sobie do uczucie.
-Żegnaj-szepnąłem przygwożdżając go do ściany i zostawiając ostatni pocałunek na jego ustach.
Nigdy nie zapomnę tej ostatniej chwili...


Wyjątkowość

Z perspektywy Derksena
Nie wiem czemu, ale czekałem na spotkanie z Lenem, który chciał o czymś "ważnym" porozmawiać. Powoli irytowało mnie czekanie, ale w końcu miniony wcześniej przeze mnie chłopak wszedł do pomieszczenia. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć, a oczy były przepełnione chłodem i obojętnością.
Akurat po mnie teraz pewnie dało się wyczytać zirytowanie.
Usiadł na przeciwko mnie po czym, zaczął swoją wypowiedź.
- Wybacz, ale...Musimy zakończyć tą szopkę-mruknął, patrząc na mnie. Po raz pierwszy wprawił mnie w zdumienie, złość i pewnym rodzaju smutek.
-Wiem, że mówię to tak niespodziewanie, ale rodzina...-zaczął, ale wstałem i machnąłem ze złością ręką , uderzając pięścią w ścianę.
-Nie obchodzi mnie rodzina-warknąłem wściekły. Złotooki tylko odwrócił spojrzenie i spuścił głowę, po czym chciał wyjść kiedy...
Nie wiedzieć czemu, złapałem go w uścisku.
-Zamknij się, to ja decyduje kiedy to skończymy-warknąłem. Po raz pierwszy czułem w sobie niewyobrażalny smutek, że "ktoś" kogo obdarzyłem "tym" uczuciem teraz tak sobie nagle rezygnuje i idzie, bo jakaś kurwa rodzina.
Po czym złapałem go w pasie, przytulając. Złotooki jak na przekór mi zaczął się wyrywać, się zrobiłem to co zwykle.
Po niecałej minucie, znaleźliśmy się w łóżku, gdzie "pomogłem" Lenemu pozbyć się zbędnych części garderoby.
-Przepraszam-szepnął, trzymając ręce na moich plecach. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać. Słodko, za słodko...
-Kara Cię nie ominie-mruknąłem uśmiechając się lekko, po czym połączyłem nasze usta w pocałunku, przygryzając wargę swojego braciszka. Jak zwykle jego krew ma taki słodki smak, ale teraz wydaje mi się jakby była jeszcze słodsza niż  na co dzień.
-Pamiętaj, że jesteś mój-warknąłem, odrywając się od niego. Kiwnął głową, po czym wyszeptał, że pamięta, ale ja wolę oznaczać swoje zabawki.
Wargami oznaczałem jego szyję, obojczyki, ramiona... Czerwone ślady zostawały napełniając mnie większym pożądaniem jak i zadowoleniem.
-Nadal chcesz to zakończyć ?-zapytałem, przygryzając po tym płatek jego ucha, przez co lekko pisnął.
-Czekam na odpowiedz-wyszeptałem, ale on nadal miał jakiś strach w oczach.-No to chyba, muszę Cię przekonać być został-mruknąłem wchodząc w niego niedelikatnie. Czułem, że sprawiam mu ból, ale z drugiej strony dawał do zrozumienia, że mu się to podoba, a nawet zaczął "błagać" o więcej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz