wtorek, 23 września 2014

Kiedy jedzenie wymaga odwagi...

Siedział i palił. Jak na co dzień ignorował swój krytyczny stan zdrowia.Kontrola.
Cel.
Idea.
To się teraz liczyło. Tylko jedno mu w głowie.... liczby, ale nie jakieś zwykłe-wartości.
Woda jest równa zeru. Wymarzony cel... ideał. Będzie perfekcyjny, lepszy od NIEGO.
Po chwili poczuł jak ktoś wyrywał mu peta z rąk. Zdziwiony uniósł wzrok do góry i zamarł widząc te puste oczy.
-Nie mam ochoty wdychać tego smrodu-warknął czerwonooki, zgniatając tytoń w pięści. Ku zdziwieniu Lena, nawet się nie oparzył.
-Nie udawaj głupszego niż jesteś-mruknął demon słysząc jego myśli, na co ten tylko zacisnął z trudem pięści. Już nie miał siły, na nic...
-Nie uzupełniłeś planu-zauważył Derksen, patrząc na nieuzupełnioną rozpiskę.
Chłopak tylko machał nerwowo nogami myśląc o tym co ma zrobić. Jak oszukać ? Przecież reshi mu przeszkodzi... Nie chce znowu na siłę "wpychanego" posiłku.
-Zapomniałem-wyszeptał w końcu, spuszczając głowę.-Po za tym nie muszę tego robić! Nie masz nade mną żadnej władzy!-wrzasnął. Po policzkach spłynęło więcej łez, a jego brat tylko pokręcił głową z politowaniem i uśmiechnął się do niego cynicznie.
-Do póki tu mieszkasz i rodzina Ci każe tu siedzieć to masz się dostosowywać. Już Ci mówiłem, że ze mną nie wygrasz... a za kłamstwo musisz zapłacić-próbował się cofnąć, ale nie zdążył. Po chwili wylądował na ścianie, broniąc się przed pocałunkiem.
Po za tym Derksen próbował go również w ten sposób nakarmić, jednak złotooki póki co dzielnie się stawiał.
Czuł jednak jak słabnie.
-Czemu to robisz ?!-musiał przełknąć. Nie miał wyboru. Czuł jak ręce demona zaciskają się na jego szyi... w ratunku wykonał polecenie.
-Bo tak-mruknął, zjeżdżając ręką po karku, wzdłuż pleców wbijając przy okazji szpony w skórę złotookiego, przez co szarpnął się, a po jego kręgosłupie ciekła świeża krew.
Złożył rękę za bokserki szamana.
Jego dwa palce powędrowały i rozpychały złotookiego, który krzyczał. Szarpał się, a przynajmniej próbował, bo usta czerwonookiego uniemożliwiły mu to.
Czuł jego język na swoim podniebieniu. Jego ślinę...
Dwa palce, przesuwające się w jego dziurce.
-Za każdym razem będę tak Cię karmił... -szepnął odrywając się od jego ust, po czym przejechał językiem po jego małżowinie.
Krew ciekła po jego udach...
Czuł jak łapie go za męskość.
Bolało
Kolejne łzy płynęły ciurkiem po liczkach...
Czemu zabrakło mu odwagi ?

****


Tak przesłodziłam z tym obrazkiem :




poniedziałek, 15 września 2014

Welcome to my world

~Witaj w moim świecie wymalowanym dziś przez smutek~Tu nie dochodzi światło słoneczne, więc wszystko więdnie~
Nikt nie usłyszy już tu krzyku~ tu nie ma żadnego dźwięku 
Czekam na Ciebie kochanie
Utul w ramionach i złap mnie za ramię~

Dlaczego byłeś dla mnie okrutny ?
Dlaczego mnie inaczej traktowałeś ?
Czemu gniję w tej księdze ?
Księdze demonów...
Mym ukrytym świecie


Błagam Cię już...
Zabierz mnie stąd
Przysięgam będę grzeczna
Nigdy Cię nie skrzywdzę
Demonie~ 


Wrzucili ją do lochów. Nic już nie znaczy i dzisiaj wita nowego więźnia jej księgi. To ona jest zamknięciem. Taka jej kara wieczna od damy Rachel... Zamknięta dziś tutaj... strzeże więzienia. Wita codziennie nowego więźnia, a dzisiaj ? Widzi małego chłopczyka...
Fioletowe włosy, złote jak u kota oczy i te drobne ciało zginie tu gnijąc...
Ale co ona może ?
Błagam Rachel zabierz mnie...
Ten demon go zniszczy i weźmie. Porzuci gdzieś w ciemnym lesie. Lesie pełnym tych czaszek. Jego zabawek...
-Kim jesteś ?-pada pytanie.
Ciągle się waham co odpowiedzieć.
-Jestem twym cieniem-szepczę i podaję Ci rękę. Łapiesz ją chłopcze. Lenie Tao uważaj na niego.... i puść póki możesz....
Nie mam mocy by siebie uciszyć. Damo Rachel zabierz go wszędzie byle nie tutaj, nie w tym piekle...
Zostanie zabawką, porzuconą gdzieś w ciemnym lesie...
On zapisze jego krwią to imię w tej księdze~
-Czo tutaj robię?-znowu się pytasz. Zamknięty w celi umierasz...
-Odpoczywasz w Edenie-kłamię uciszając swe płacze. Podaję Ci rękę, uciekaj wreszcie...
Demonie zabierz go stąd i uratuj dziecko o kocich oczach...




poniedziałek, 8 września 2014

Już jest~

Zostawiłeś samego~
Bez niczego... po prostu odszedłeś i po co mówiłeś, że mnie kochasz ? Po co prosiłem Cię wtedy o więcej ?
Odebrałeś mi tylko to co mi było niegdyś drogie... Już nic nie ma....
Wciąż widzę twoje czerwone ślepia. Twój tępo wpatrzony wzrok we mnie...


****
-To boli-wyszeptał. Błagał już od kilkunastu minut, aby ten przestał. Błagał demona aby przestał, prosił, płakał.... wcześniej krzyczał, ale teraz już nie mógł. Mocniej zacisnął paznokcie na plecach brata.
-Proszę przestań-wyszeptał. Słone łzy ciekły po jego policzkach, nie znając końca...
-Powtórz to jeszcze raz-mruknął czerwonooki zlizując jego łzy i mocniej w niego wchodzą. Po pomieszczeniu rozległ si kolejny krzyk tej nocy co rozbawiło w psychopatycznym śmiechu demona jeszcze bardziej...

****
Czemu zostawiłeś mnie ?
Mówiłeś, że wrócisz... że zajmie to tylko chwilę, ale każda godzina dłuży się niemiłosiernie....
Tak Cię kocham w nienawiści~


*****
-Nie idź-mruknął złotooki łapiąc brata za nargarstek kiedy ten chciał wstać. Zdziwiony demon spojrzał w jego oczy przepełnione smutkiem.
-Mam coś do załatwienia-wymruczał, muskając opuszkami palców policzek szamana. Sam Lenny był zdziwiony tą delikatnością z jego strony...
-Proszę nie idź-wyszeptał, wstając do pozycji siedzącej.
-No dobrze przekonałeś mnie-wychrypiał czerwonooki usadowując sobie Lenna na kolanach. Przejechał delikatnie po jego plecach zniżając ręką coraz niżej... po czym jego dłoń znalazła się pod bokserkami szamana.
Włożył dwa palce w odbyt szamana, przez co ten syknął cicho z bólu i zagryzł dolną wargę do krwi. Demon drugą ręką przyciągnął bliżej szamana, który wtulił się w jego tors, a ich usta złączyły się w długim i namiętnym pocałunku...

*****
Mija już trzeci miesiąc... Miałeś zniknąć tylko na kilka dni. Zawsze byłeś niezadowolony gdy ja gdzieś znikałem na dłużej... Atakowałeś mnie... po tym.
Znaczyłeś swoją własność... Teraz tego mi brakuje... jestem niczyj.

****
-Gdzieś ty był?!-Lenny westchnął cicho. Nie wiedział co powiedzieć... był w końcu u Asakury i co teraz zrobić ? Uciekać ?
Przecież nie ma gdzie, a nawet dokąd ? Po za tym gdyby Derksen go złapał, co jest jak najbardziej możliwe już by nie żył... Zginął by w torturach...
Na twarzy złotookiego na samą myśl o tym przeszedł grymas bólu.
Nim się zorientował został przygwożdżony do ściany i pozbawiony koszuli. Czuł jak ręce jego brata jeżdżą po jego torsie. Pisnął lekko gdy wykręcił jeden z jego sutków i bawił się nim przez dłuższą chwilę.
Językiem jechał po jego szyi. Zatrzymał się w jednym miejscu, przygryzając je...
-Należysz do mnie, rozumiesz-warknął Derksen po czym bił się w jego usta...

~~~~~

Czuł jak w niego wchodzi z tą siłą... Nie oszczędził go... bez przygotowania w niego wszedł, aż polała się krew...
Minuta po minucie bólu zmieniała się w przyjemność i ciche jęki złotookiego. Błagał o więcej mimo bólu, który brat mu sprawiał...
Chciał więcej...

*****
Minęło już tyle czasu... a ja nadal czekam sam... nikogo nie ma~
-Właśnie, że jest-usłyszałem znajomy głos przy uchu, po czym poczułem jego wargi na swoim... jego język na swoim podniebieniu. Błądzące ręce po plecach, torsie, ramionach...