Cel.
Idea.
To się teraz liczyło. Tylko jedno mu w głowie.... liczby, ale nie jakieś zwykłe-wartości.
Woda jest równa zeru. Wymarzony cel... ideał. Będzie perfekcyjny, lepszy od NIEGO.
Po chwili poczuł jak ktoś wyrywał mu peta z rąk. Zdziwiony uniósł wzrok do góry i zamarł widząc te puste oczy.
-Nie mam ochoty wdychać tego smrodu-warknął czerwonooki, zgniatając tytoń w pięści. Ku zdziwieniu Lena, nawet się nie oparzył.
-Nie udawaj głupszego niż jesteś-mruknął demon słysząc jego myśli, na co ten tylko zacisnął z trudem pięści. Już nie miał siły, na nic...
-Nie uzupełniłeś planu-zauważył Derksen, patrząc na nieuzupełnioną rozpiskę.
Chłopak tylko machał nerwowo nogami myśląc o tym co ma zrobić. Jak oszukać ? Przecież reshi mu przeszkodzi... Nie chce znowu na siłę "wpychanego" posiłku.
-Zapomniałem-wyszeptał w końcu, spuszczając głowę.-Po za tym nie muszę tego robić! Nie masz nade mną żadnej władzy!-wrzasnął. Po policzkach spłynęło więcej łez, a jego brat tylko pokręcił głową z politowaniem i uśmiechnął się do niego cynicznie.
-Do póki tu mieszkasz i rodzina Ci każe tu siedzieć to masz się dostosowywać. Już Ci mówiłem, że ze mną nie wygrasz... a za kłamstwo musisz zapłacić-próbował się cofnąć, ale nie zdążył. Po chwili wylądował na ścianie, broniąc się przed pocałunkiem.
Po za tym Derksen próbował go również w ten sposób nakarmić, jednak złotooki póki co dzielnie się stawiał.
Czuł jednak jak słabnie.
-Czemu to robisz ?!-musiał przełknąć. Nie miał wyboru. Czuł jak ręce demona zaciskają się na jego szyi... w ratunku wykonał polecenie.
-Bo tak-mruknął, zjeżdżając ręką po karku, wzdłuż pleców wbijając przy okazji szpony w skórę złotookiego, przez co szarpnął się, a po jego kręgosłupie ciekła świeża krew.
Złożył rękę za bokserki szamana.
Jego dwa palce powędrowały i rozpychały złotookiego, który krzyczał. Szarpał się, a przynajmniej próbował, bo usta czerwonookiego uniemożliwiły mu to.
Czuł jego język na swoim podniebieniu. Jego ślinę...
Dwa palce, przesuwające się w jego dziurce.
-Za każdym razem będę tak Cię karmił... -szepnął odrywając się od jego ust, po czym przejechał językiem po jego małżowinie.
Krew ciekła po jego udach...
Czuł jak łapie go za męskość.
Bolało
Kolejne łzy płynęły ciurkiem po liczkach...
Czemu zabrakło mu odwagi ?
****
Tak przesłodziłam z tym obrazkiem :

.600.1744172.jpg)
