Masz Majciu~
Jest kolejne święto, fajerwerki, zabawy, konkursy i wróżby. Wszyscy dobrze się bawią, jak zwykle. Maja zdążyła już się dobrać do przysmaków na jarmarku, Mari znowu kłóci się z Hotaru gdzie mają iść przez co Hao z Michałem muszą ją odciągać od niebieskowłosego, Lili próbuje nadążyć za Asakurą, James poszedł przechadzać się po parku z Krystianem, Monika schowała się w kąt, a reszta gdzieś pobiegła~
Tylko ja się źle czuję i siedzę zastanawiając się nad życzeniem. Do północy wszyscy je składają, rzekomo mają się spełnić. Dziecinada, ale oni mnie namówili, więc siedzę sam na dachu patrząc na tę tragedię.
A Derksen jak się bawi ? Nie wiem, nawet czemu o nim myślę ?
-Czemu tu siedzisz ?-słyszę tuż przy swoim uchu. Wiem czyj to głos. Przez jego obecność dostaję gęsiej skórki. Nie znoszę go, że jest w tym "lepszym" w rodzinie, ale zawsze gdy przy mnie jest to jakoś cieplej mi na sercu.
Czuję jego dotyk na moim ciele i gwałtownie się rumienię, próbuję się wyrwać jednak on jak zwykle jest silniejszy.
Tak jak zwykle jest "silniejszy". Przypominając sobie ten fakt, prycham zdenerwowany i odpycham go od siebie. Wiem, że jemu to się nie spodoba, ale mimo wszystko nadal go nienawidzę. A może to odmiana miłości ?
Też coś~ On nie ma uczuć i tylko się mną bawi, nie ma co o tym myśleć, a może tak nie jest ?
Zwolnił uścisk, jednak nadal oplatał mnie swoimi ramionami. Rozkoszowałem się nawet jego zapachem, ale zaraz, zaraz-Co ja kurwa mać wyprawiam ze sobą ?!
-Smucisz mnie, wiesz ?-wyszeptał mi do ucha, przejeżdżając później językiem po małżowinie, po czym przygryzł jego płatek.
-To ty jednak coś czujesz ? Niebywałe....-mruknąłem, a Derksen od razu zaprzestał swoich "pieszczot", po czym szarpnął mnie za ramię, zaciskając na nim coraz to mocniej dłoń.
-Lepiej pamiętaj do kogo się zwracasz i kto się nad tobą ulitował-warknął, po czym znowu zaczął te swoje "gierki", wbijając swoje wargi w moje, po czym przygryzł do krwi moją dolną wargę. Mimo iż sprawiało mi to przyjemność, szarpałem się jak zwierze.
Może po prostu tego nie chciałem ? A może chciałem mu coś tą postawą udowodnić.
Po dwóch może trzech minutach zaprzestał, a ja ledwo wziąłem wdech. Zrobił to tylko dlatego, aby odebrać komórkę. Niech już sobie idzie, proszę...
Ale z drugiej strony chcę by został! Mimo wszystko chciałbym krzyknąć-"Nie idź ! Zostań ze mną!"
-Moshi moshi-mruknął do słuchawki. Stał teraz za mną odwrócony tyłem do mnie.
-Derksen, chodź tutaj no~! I uspokój tych idiotów-już wiem kto to. Wszędzie bym rozpoznał ten głos i tryb rozkazujący pod postacią dziecięcego głosu. Maja z jednej strony mnie uratowałaś, a z drugiej dobiłaś.
-Sama nie dasz rady ?-spytał czerownooki, a ja ze strachem jak i nadzieją przysłuchiwałem się tej "konwersacji" telefonicznej.
-Nope, znowu się Mari z Hotaru pobili, albo raczej on ją próbuje zabić, bo ta mu dała do tego cegłę~ Derksen-kun chodź już!-jeszcze ze słuchawki wydobył się krzyk Lili. No tak, wiadomo iż o mnie zapomniano, ale mi to nie przeszkadza. W końcu i tak muszę pomyśleć nad życzeniem.
-Masz tu na mnie czekać-warknął, po czym nim się spostrzegłem zniknął.
-Yhym, ta jasne.... Chciałbyś-prychnąłem pod nosem, po czym zeskoczyłem z dachu, dzięki zawieszeniu się na jednej z gałęzi, po czym zeskoczyłem na dół.
Stanąłem opierając się o jakiś mostek, koło którego stała "piękna" inaczej wiśnia. Nic nie jest piękne~
Trzymałem w ręku pióro i kały rulonik papieru, spojrzałem jeszcze raz na zegarek.
Za kilka minut północ, a ja nadal nie wiem co z tym cholerstwem zrobić ? Może w krzaki wywalić ? Tak to świetny pomysł, ale mimo wszystko mam pewne marzenie....
Chyba już wiem co z tym zrobić. Mam już to czego chciałem.
Miłości, czułości, a może zrozumienia ? Nie wiem, ale wszystko jest wypisane na małej karteczce. Teraz tylko zawiesić na czubku drzewa i już.
Stanąłem na palcach, już minuta do północy. Prawie się, jeszcze chwilka i...
Cholera!
Zamykam oczy, czekając na upadek, jednakże ten nie następuje. Co się dzieje ?
-Mówiłem Ci, że masz tam zostać, aż takie poświęcenie dla jednego życzenia ?-spytał kpiąco, jednak tym razem na moich ustach zawidniał uśmiech, po czym poczułem jego wargi na swoich.
Wróżby nie wróżby-czasem się spełniają~
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńże aż rzygać się chce :__:
Usuń